Legenda Polonii w Austrii

Kilkadziesiąt tysięcy Polaków zamieszkałych w Austrii nie ma pojęcia o tym, że istnieje organizacja o nazwie Forum Polonii, a jeżeli nawet o niej słyszało, to nie wie czym się zajmuje i kto w niej działa. Wprawdzie organizacja ta mianuje się parasolową ale tak naprawdę jest kliką paru osób. Świadomie pragnę na ten temat wyczulić niezorientowanych w polonijnych relacjach Czytelników, a przy okazji historyków i socjologów, którzy za jakiś czas chcąc opracować genezę Polonii austriackiej sięgną w pierwszej linii po informacje do organizacji mającej, oczywiście niczym nie potwierdzoną i bardzo samozwańczą, rangę nadorganizacji.

Na terenie Austrii działa na rzecz Polonii 300-500 osób zrzeszonych w około 45. oficjalnie zarejestrowanych stowarzyszeniach, do tego jeszcze drugie tyle w przykościelnych, względnie językowych kołach. Organizacje polonijne w Austrii to w większości malutkie, 2-5 osobowe grupy. Jedynie polonijne stowarzyszenia w Linzu i Innsbrucku, cieszą się większą ilością członków, a to z pewnością dlatego, że w Tyrolu działa jedna organizacja, a w Górnej Austrii dwie, więc Polacy tam zamieszkali nie mają specjalnie żadnego wyboru. Podobnie jest w Kartynii i Slazburgu. Polonia w Slazburgu ma przynajmniej swoją witryne internetową, Kartynia, do dzisiaj się jej nie dorobiła. Poza Wiedniem żyje też dziesięciokrotnie mniej Polaków niż w stolicy.

Pod względem liczebności członków, Stowarzyszenie Inżynierów i Techników w Wiedniu należy do wyjątków, skupiając niegdyś ponad 100, dziś aktywnie działających już niestety tylko 25-30 osób. Sporą organizacją jest PTS- Polskie Towarzystwo Sportowe w Austrii – około 80 członków, skupionych w różnych sekcjach sportowych. "Strzecha" - najstarsza (119 lat), niegdyś największa organizacja polonijna, dawno straciła swój blask, a dziś w zasadzie walczy o przeżycie. Jedyną, większą platformą propagującą polską tradycję i obyczaje, kształtującą tożsamość narodową, jest polonijna palcówka edukacyjna czyli Szkoła Polska w Wiedniu, zrzeszająca około 500 dzieci i młodzieży, a przy okazji ich opiekunów. Oczywiście Kościół Polski przy Rennewegu oraz około 350-ciu polskich księży w Austrii, są realnymi nośnikami polskiej kultury, tradycji i pamięci historycznej, a także niezaprzeczalnym wyznacznikiem przynależności narodowościowej i etnicznej. Niemniej jednak, nie można postawić znaku równości pomiędzy działalnością instytucji kościelnych i społeczną działalnością Polaków zamieszkałych w Austrii.

Kolejne 600-700 osób, to pasywna Polonia, która wybiórczo i sporadycznie odwiedza imprezy polonijne, po czym wychodzi i na tym koniec - aż do następnej okazji. Cała reszta, czyli plus-minus 50 tys. obywateli o polskich korzeniach (z tego 75% w Wiedniu) obraca się w gronie swoich znajomych (różnej narodowości), tudzież rodziny i nie jest zainteresowana ani Polonią, ani imprezami polonijnymi, korzysta raczej z szerokiej palety kulturalnej jaką proponuje miasto Wiedeń. Owszem, część z nich modli się na polskich mszach, ale też sporo wiernych uczestniczy w mszach w język niemieckim. Nie będę wypowiadać się na temat najmłodszej emigracji zarobkowej, gdyż to skomplikowane zagadnienie, wymagające socjotechnicznego opracowania oraz przeprowadzenia fachowej analizy, statystyk i ankiet. Zainteresowanych odsyłam do oblatanej w tej kwestii prezes Forum Polonii p. Kopeć, która ma odwagę wygłaszać tezy na ten temat, na sympozjach poza granicami Austrii.

Powyższe obrazuje, że stosunkowo niewielu Polaków może, a wielu nie chce orientować się w układach polonijnych. Dlatego postanowiłam to wyjaśnić, przy czym z góry zaznaczam, że żyję w wolnym kraju i mam do tego prawo. Proszę, nie wywierać na mnie wpływu i żądać usunięcia tego tekstu, względnie straszyć mnie „dywanikiem”. Jeśli ktoś uważa, że piszę nieprawdę, może to udowodnić. Na każde moje słowo mam potwierdzenie, dowody i świadków.

Od 21 lat na policji wiedeńskiej zarejestrowana jest tzw. dachowa lub raczej parasolowa organizacja, a jest nią Wspólnota Organizacji Polonijnych czyli Forum Polonii.
Forum „zrzesza” 18 stowarzyszeń i jedną osobę prywatną(!), w cudzysłowie dlatego, że głównie na papierze i mocno na kredyt. Około 30 stowarzyszeń w Wiedniu i szacunkowo 8-10 poza stolicą, nie przynależy do Forum.

Niektóre stowarzyszenia, które wchodzą w skład parasola nie istnieją, pomimo tego ciągle figurują w rejestrze Forum jako organizacje zrzeszone (w tych 18-tu), po to aby czarować optykę. Dziś każdy, nie wychodząc z domu, może przez internet sprawdzić w rejestrze stowarzyszeń (Vereinsregister, http://zvr.bmi.gv.at/Start ) jakie organizacje są zarejestrowane, od kiedy-do kiedy i kto jest przedstawicielem stowarzyszenia na zewnątrz. Wpisywanie więc przez Forum Polonii nieistniejących organizacji, jest dużą arogancją w stosunku do działaczy polonijnych.

Aby nie być gołosłowną przytoczę przykłady:

  1. Polskie Towarzystwo Medyczne w Austrii (ZVR:450688568) – uprawnienie do reprezentowania stowarzyszenia (Vertretungsbefugnis) 12.04.1997 – 11.04.1999 !!!
  2. "Sobieski at" – pod taką nazwą stowarzyszenie nie figuruje. Zarejestrowane jest pod nazwą: Sobieski.at Förderverein für alternative Kunst und Kultur (ZVR: 963706799) od 25.09.2009. Uprawnienie do reprezentowania stowarzyszenia (Vertretungsbefugnis) upłynęło 24.09.2012r. i od tego czasu nie jest przedłużone, więc nie jest aktualne, tzn. w momencie ostatniego Zebrania Walnego, nie posiadało osoby uprawnionej do reprezentowania stowarzyszenia. Do tego dochodzi fakt, że prezes stowarzyszenia od lat (wcześniej prowadził stowarzyszenie „Ferajna”) nie promuje ani sztuki, ani kultury na terenie Austrii, zresztą nie jest w stanie, gdyż z nieoficjalnych informacji wiadomo, że aktualnie pracuje w Anglii. Jeszcze za czasów starego zarządu Forum, na niby w nim figurował, chociaż wszyscy wiedzieli, że w tym czasie mieszkał w Polsce. Jeden raz pokazał się na zebraniu Forum, bodajże w 2009 roku, a później podstawiał fikcyjnych członków. W maju 2012, nowa pani prezes Kopeć, w zmowie z naciąganym prezesem organizacji sobieski.at, pozbyła się podstępnie świeżo wybranej, lecz niewygodnej pani skarbnik.
  3. "Wspólnota Księży Polskich" – NIE ISTNIEJE !!! Takiego stowarzyszenia w Austrii nie ma.
  4. "Zakopane" Związek Podhalan (ZVR: 677986671) – uprawnienie do reprezentowania stowarzyszenia (Vertretungsbefugnis) 13.04.1997 – 12.04.1999 !!! Do Forum Polonii nie należy.

Wyżej wymienione organizacje figurują od lat (!) jako zrzeszone w organizacji dachowej i od lat na Forum Polonii nie można wpłynąć, aby te fikcyjne organizacje usunęło.

Poniżej aktualny stan stowarzyszeń przynależących do Forum Polonii z dnia 22.01.2013

Austriacko-polskie Towarzystwo Kulturalno-informacyjne "ipolen" (ZVR: 086520699) rejestr upłynął 11.01.2013r. – mamy nadzieję, że będzie niebawem przedłużony.

Austriapol-Magazyn Dialogu Miedzykulturowego (ZVR: 325931630) uprawnienie do reprezentowania do 19.01.2012r. Tak więc, nielegalny wybór do zarządu w czerwcu 2012 (zresztą nie tylko z tego powodu!) oraz bezprawny mandat na Nadzwyczajnym Walnym Zjeździe w dn. 21.10.2012r.

IBZ-Centrum Informacyjo-Doradcze (ZVR: 618490886). Uprawnienie upłynęło z dniem 21.01.2013r. Należy obserwować.

Kabaret "E" (ZVR: 937970336). Rejestr upłynął 05.06.2011r., czyli reprezentanci tego stowarzyszenia kilkakrotnie uczestniczyli w zjazdach i głosowali w wyborach niezgodnie z prawem.

"Pol-Ster" Stowarzyszenie Kulturalne (ZVR: 587019912) – rejestr aktualny, do 09.10.2014r.

PTS- Polskie Towarzystwo Sportowe w Austrii (ZVR: 394985435) stowarzyszenie jest zarejestrowane do 14.05.2016r.

Stowarzyszenie "Pomoc"- Porady i świadczenia od A do Z (ZVR: 435730136). Również to stowarzyszenie nie posiada reprezentanta na zewnątrz, gdyż jego pełnomocnictwo upłynęło 27.03.2012r., więc nieprzepisowo przyjęte do Forum stowarzyszenie, którego członkowie posłużyli się nieprawnymi mandatami podczas wyborów.

"Takt" Polsko-austriackie Towarzystwo Kulturalne (ZVR: 27.05.2014). Aktualny rejestr do 27.05.2014r.

Wiener – Krakauer Kultur – Gesellschaft (ZVR: 205984383) – tu również aktualna rejestracja do 26.03.2013r.

Wspólnota Polaków w Górnej Austrii - niestety nie znalazłam numeru ZVR, choć z pewnością stowarzyszenie jest zarejestrowane, pytanie tylko pod jaką nazwą.

ZPwGA Związek Polaków w Górnej Austrii (ZVR: 749162577). Stowarzyszenie zarejestrowane do 10.12.2013r.

"Herzpol"-Medyczna i socjalna pomoc dla Polski (ZVR: 511572619). Rejestracja ważna do 26.06.2013r.

"Klub Sobieski" Polonia Klagenfurt (ZVR: 863498731). Aktualny rejestr - do 19.03.2014r.

Klub Kreatywnych Polskich Emerytów "Ostoja" (ZVR: 954861007). Rejestracja aktualna do 23.11.2013r.

Z powyższego wynika, że z 18 organizacji objętych parasolem Forum Polonii, 7 figuruje jako organizacje zrzeszone tylko fikcyjnie. Nie ma zatem podstawy prawnej, aby któraś z tych oganizacji brała udział w wyborach i głosowaniu. Jeżeli jednak tak było* (a było i tym się też zajmę), to wybory były najzwyczajniej nielegalne!

Oprócz tego, w skład parasola wchodzi kilka innych organizacji, nawet zgodnie z przepisami zarejestrowanych, które nie biorą udziału w walnych zjazdach i spotkaniach zarządu i w ogóle nie są czynne aktywnie. Często przynależą tylko po to, aby z ramienia swojej organizacji podstawiać naciąganych członków, przekazując im mandaty delegatów. Bo o tym też należy napisać, gdyż to od lat wypróbowane praktyki Forum Polonii. Dowody na to przytoczę w dalszej części tekstu, w kontekście innego zagadnienia*.

Tak zatem, Forum Polonii tworzą co chwilę nowe organizacje, gdyż te które poznają strukturę i metody działania parasola występują skłócone. Możliwe, że zadam sobie trud i wyliczę ilu ludzi skłóciło Forum Polonii, a będzie to na pewno długa lista. Niejednokrotnie zdarzało się, że jakieś ambitne, pełne zapału stowarzyszenie przystąpiło do Forum aby aktywnie działać i cokolwiek zmienić. Rzadko, lub powiedziałabym krótko, miało tę szansę, gdyż natychmiast było bojkotowane. Innowacje w Forum Poloni inigdy nie były mile widziane.

Parę lat temu nasze stowarzyszenie organizowało dla Forum Polonii uroczyste otwarcie Dni Polskich. Pomimo tego, że nasza organizacja nie należy do Forum, jako prezes czułam się zobligowana aby grzecznie brać udział w zebraniach. Już na drugim zebraniu dostałam od członków zarządu zapewnienie, że na zebrania przychodzić nie musze! Zaskoczona taką postawą, dyskutowałam ze znajomymi, którzy lepiej znali strukturę parasola, szukając jakiegoś logicznego wytłumaczenia. Dowiedziałam się od innych chętnych do współpracy, że zniechęcono ich dokładnie takimi samymi wypowiedziami. ????? A zatem rodzi się pytanie: czy jest to polonijna organizacja dachowa, której jednym z celów jest łączenie, czy KLIKA permanentnie dzieląca Polonię ?

Na łamach naszej gazety i strony internetowej przez wiele lat darmowo pisaliśmy, propagowaliśmy i reklamowaliśmy działalność organizacji Forum Polonii, długo ufając w jej pożyteczność i potencjalne zmiany. Niejednokrotnie dostaliśmy po uszach, za to, że odważyliśmy się cokolwiek podpowiadać lub (o zgrozo!) skrytykować. Gdy kilka lat temu analitycznie podsumowałam przebieg Dni Polskich, zostałam przez prezesa zagłuszona i wygwizdana (autentycznie i dosłownie) gwizdkiem piłkarskim (gdyż to były sportowiec).

Forum Polonii nigdy nie było organizacją silną, mówiącą jednym głosem. Wręcz przeciwnie (powtórzę się!), stale skłóconą i wewnętrznie rozszarpaną. Do chwili obecnej jest siedliskiem najgorszych kłótni i podziału Polonii. To, że przetrwało do dziś, w dużej mierze jest zasługą Ambasady Polskiej, której z jakichś nieznanych nikomu powodów zależy na tym, by przynajmniej dla pozorów istniało. Przypominam sobie sytuację, kiedy kilka lat temu wybrałam się na zebranie Forum Polonii. W podwórzu słyszałam grubiańskie krzyki i pomyślałam, że to jakaś rodzinna awantura w jednym z mieszkań wokół dziedzińca. Gdy zbliżyłam się do drzwi, okazało się, że wrzask dobiegał z pomieszczeń użytkowanych przez Forum. Jeden z członków pełnił „dyżur” i zamykał okno aby hałas zbytnio nie wydobył się na podwórze, a gdy robiło się duszno znów je otwierał. Nawet pracownicy Polskiej Akademii Nauk, mieszkający w kamienicy, błagali o ciszę i wzgląd na małe dzieci. Forum Polonii postępuje według wątpliwej dewizy, którą "z kopyta" wpaja swoim członkom: „w środku możemy się prać po mordach, natomiast na zewnątrz nic nie ma prawa wyjść”. No to teraz wyjdzie, ponieważ nie należę do Forum.

Największą słabością Forum Polonii jest absoluty brak koncepcji działalności. Parasol nie ma pomysłu czym tak naprawdę ma się zająć. Ostatnio np. wymyślił aby prowadzić działalność charytatywno-opiekuńczą pomimo, iż do Forum należą aż dwie organizacje podobno zajmujące się działalnością charytatywną. Tzw. mnożenie bytów, względnie kopiowanie i powielanie siebie. Powołano nawet specjalną sekcję i jej koordynatora(!). Nie wiadomo natomiast jak ma ta opieka wyglądać, jaki mieć zasięg i kto za to zapłaci. Na dodatek, aktywność tego rodzaju nie jest ujęta w statucie, więc znów wedle prawa austriackiego nielegalna. Uważam, że należy to odnotować na papierze, aby w zapiskach historycznych na temat Polonii w Austrii, nie przypisano parasolowi osiągnięć, których nie ma. Byłoby to wierutną nieprawdą! Zasługi należą się organizacjom i osobom, które od lat wytrwale, propagują polską kulturę, zbliżają Polaków i Austriaków, często dopłacając do tego ze swojej własnej kieszeni. To one pozostawią ślad w historii Polonii!

A Forum Polonii? Przez 21 lat nie zrobiło dla Polonii absolutnie NIC. Nie zatroszczyło się w odpowiednim czasie o uzyskanie statutu mniejszości narodowej (wręcz zaszkodziło sprawie), po czym nie złożyło, w uregulowanym przepisami czasie, odwołania od negatywnej odpowiedzi. Dziś próbuje naprawiać stare błędy, choć wszyscy są tego świadomi, że to musztarda po objedzie. Kiedy jeszcze była szansa, aby o tę ważną dla Polonii sprawę walczyć, członkowie zarządu zajęci byli wewnętrznymi przepychankami i walką o stołek. Konkurowano ze stowarzyszeniem „Strzecha”, które wtedy intensywnie zajmowało się tą problematyką. Forum Polonii chciało (i do tej pory to robi) być lepsze od „Strzechy” i tylko zaszkodziło sprawie. Złożyło osobny wniosek, postulując o przyznanie statutu mniejszości narodowej dla obywateli polskiego pochodzenia zamieszkałych w całej Austrii. Cytuję słowa byłego prezesa z wywiadu jaki udzielił niegdyś pismu „Polonika”: „Problem „Forum” polega na tym, że jesteśmy przedstawicielem wszystkich organizacji polonijnych w Austrii* (*do tego tematu powrócę) a nie tylko tych w Wiedniu. Przyznanie Polakom statusu mniejszości narodowej byłoby możliwe tylko w Wiedniu, ponieważ to właśnie w stolicy Austrii mieszkało i mieszka najwięcej Polaków. W pewnym sensie zaprzeczymy statutowi naszej organizacji dachowej – twierdzi prezes Forum Polonii”. Sprawa upadła właśnie dlatego, że Forum ma kompleks wyższości i samozwańczo uzurpuje sobie prawo, jak już wcześniej wspomniałam, do nadorganizacji ...i to na całą Austrię! Dla wyjaśnienia: status mniejszości narodowej przysługuje obywatelom austriackim (a nie Polakom) pochodzenia polskiego, czyli grupie odróżniającej się językiem, kulturą i pochodzeniem etnicznym, która może udokumentować istnienie przynajmniej trzech generacji (150 lat). Dla NAS byłoby to możliwe głównie w Wiedniu. Wnioskowanie więc, o przyznanie statusu mniejszości dla Polonii w Austrii, jeśli się wie, że jest to możliwe tylko w Wiedniu, jest łagodnie mówiąc nierozsądne.

Mimo tej wielkiej gafy (którą Forum de facto„załatwiło” całą Polonię wiedeńską), parasol kocha puszyć się i reprezentować, najchętniej na salonach ambasady, na zjazdach polonijnych w Europie, a zdarzyło się nawet za oceanem. Wybrańcy, tzn. 3-4 osoby z zarządu, kokoszą się w pierwszych rzędach na przyjęciach, w kościołach i na akademiach jubileuszowych, na obiadkach, no i dwa razy w roku na „serio”, w rocznicę wyzwolenia obozów systemu Mauthausen-Gusen oraz w Dzień Zmarłych na Cmentarzu Centralnym, składając wieńce.

„Najpoważniejszą” działalnością Forum, jest organizacja tzw. Dni Polskich, przy czym „organizacja” jak również „Dni Polskie”, to zbyt dużo powiedziane.

Dni Polskie od 21 lat organizują polonijne stowarzyszenia (które zresztą robią to prze cały rok), a Forum Polonii jest jedynie ich kiepskim koordynatorem. Mało tego. Większość imprez wpisanych w kalendarze, przez lata organizują stowarzyszenia niezrzeszone w Forum, które samodzielnie starają się zarówno o lokal jak i fundusze. Parasol nie ma swoich dochodów więc z okazji Dni Polskich wnioskuje o dofinansowanie z Warszawy, z miasta Wiednia i Ambasady RP w Austrii, a następnie rozdziela pieniądze według humoru i dewizy, "kto ma kasę, ten dyktuje warunki”. Warszawa, z jakiegoś nam niezanego powodu, w pierwszej linii przydziela fundusze właśnie na te grubo przereklamowane Dni. Dla Forum liczy się jedynie oficjalne otwarcie i zakończenie (gdyż wtedy można się podpisać jako współorganizator i wyjść na scenę), więc zaczynają się kłótnie o pomysł, termin, imprezę, salę i – przede wszystkim - o kwotę dotacji. Należy dodać, że rozpoczęcie i zakończenie Dni Polskich, też zazwyczaj organizowały niezrzeszone w Forum stowarzyszenia. Trochę to pogmatwane, ale tak właśnie jest - takie jest Forum Polonii.

Wszystko jednak wbrew prawu, nie tylko austriackiemu ale też polskiemu, gdyż organizacja, która wnioskuje o subwencje na realizację swoich celów, nie ma prawa rozdzielać otrzymanych funduszy na inne organizacje lub projekty-niespodzianki. Dni Polskie są właśnie taką niespodzianką, gdyż Forum Polonii bez żadnej koncepcji i najmniejszej selekcji przyjmuje wszelakie, nawet najbardziej beznadziejne, propozycje jakie napływają i nie wysila się aby chociażby skoordynować terminy. Skutki są takie, że w jednym dniu kumuluje się parę imprez i żadne prośby ani argumenty organizatorów i zdezorientowanej publiczności, nie przemawiają. Od lat nie dociera też do Forum, że organizacja wbrew przepisom i według swojego „widzimisię” uzurpuje sobie prawo do rozdzielania dofinansowań. Przykładowo: jeśli stowarzyszenie planuje jakąś imprezę, to zobowiązane jest złożyć wniosek o dofinansowanie na konkretny projekt, z szczegółowym jego opisem i kosztorysem. Organizacja wnioskująca musi zatem być organizatorem tejże imprezy, w przeciwnym razie musi zwrócić przyznane fundusze. Przeżyłam to na własnej skórze, kiedy w 2008 roku nasze stowarzyszenie zorganizowało uroczyste otwarcie Dni Polskich, a prezes Forum o mały włos musiałby oddać do MA7 ze swojej własnej kieszeni, nam wypłaconą kwotę. Dobrze, że udało mi się uprosić urzędników i zażegnać niekomfortową dla Forum sytuację. To jednak nie nauczyło parasola, który do dzisiaj postępuje według starego schematu. Strona polska przymyka na te finansowe nieścisłości oczy, nie chcę jednak wiedzieć, co powiedziałby na ten temat polski podatnik.

Uważam jednak, że praktyki tego typu to nie tylko drobna „nieścisłość”. Są nielegalne, zabronione, doprowadzają do pokątnych podejrzeń i skłócają organizacje oraz ich prezesów. Przez taką politykę Forum Polonii wymusza w środowisku polonijnym pozycję nadrzędną, władczą, umocowując ją, nie na podstawie prawnej lecz raczej na prawach „zasiedzenia” od 21 lat przyjętych reguł. Obecna prezes p. Kopeć, również funduszami trzyma w szachu inne organizacje, względnie wykorzystuje je (jak kiełbasę na patyku) jako przynętę. „Władza” Forum Polonii polega na uzurpacji* – bo tak by to określił Max Weber, klasyk problematyki władzy. Do tego zagadnienia wrócę jeszcze.

Na dobitkę rozliczenia Forum Polonii nigdy nie były przejrzyste, tudzież oficjalnie publikowane, choć do tej wiedzy mają prawo, chociażby organizacje zrzeszone. Na kpinę zakrawa fakt i tłumaczenie, że dokumenty... zaginęły. To naturalnie jest jeszcze większym powodem do spekulacji i niezadowolenia.

Dwadzieścia jeden lat istnienia i rzekomego działania Forum Polonii na rzecz Polaków w Austrii to zero efektów. Polonia nie ma swojej siedziby, ani klubu, gdzie rodak mógłby przyjść, posiedzieć, wypić herbatę i przeczytać polską prasę. Nie ma sekcji, która otoczyłaby opieką osamotnionych emigrantów, często zasłużonych, których losy nie zawsze potoczyły się szczęśliwie. Nie powstało archiwum Polonii austriackiej, polonijnej prasy, ani zbiór pamiątek, czy też zbiór dokumentacji sukcesów lub pucharów i odznaczeń. Parasol nigdy nie zorganizował święta Polonii, święta Flagi Polskiej albo święta Konstytucji czy choćby święta Niepodległości - a przecież, tego rodzaju święta powinny być priorytetem działalności organizacji dachowej. Nie ma polskiej patriotycznej parady demonstrującej w Austrii wielkość i siłę Polonii, ani też odpowiedniej prezencji Polaków, którzy w tym kraju zrobili karierę zawodową. To tylko kilka przez 21 lat niewykorzystanych tematów. Aby jednak być sprawiedliwą, muszę przyznać, że w działalności Forum odbyła się jedna impreza zorganizowana o własnych siłach - Bal Polonii z okazji przystąpienia Polski do Unii europejskiej w maju 2004 roku, choć niemałą zasługę i pomoc wniosła Ambasada Polska.

Dlaczego tak ważnych celów nigdy nie realizowano? Podkreślę jeszcze raz.
Forum Polonii to nie jest grupa, jakaś część Polonii, tylko KLIKA 3-5 osób, która uzurpuje sobie prawo decydowania o Polonii, zaciekle walczy o stołek i nie chce odpuścić samozwańczo uzurpowanej „władzy”. Jeżeli coś lub ktoś stanie na przeszkodzie, to KLIKA poświęca wiele energii aby opracować spiskowy scenariusz, wedle którego może przeforsować swoje cele. Wprawdzie osoby należące do tego TOWARZYSTWA WZAJEMNEJ ADORACJI zmieniają się co parę lat, jednak metody zostają te same. Nie ma zatem miejsca ani fantazji aby organizować Święto Polonii i temu podobne, bo Forum ma Polonię brzydko mówiąc „w nosie”. Energię zużywa się na forsowanie swoich ambicji, wewnętrzne kłótnie i zniechęcanie niewygodnych. Wniosek z powyższej analizy jest taki: jak może parę osób zwać się organizacją dachową, co więcej uzurpować sobie prawo do reprezentowania "CAŁEJ Polonii w Austrii" (tym tematem zajmę się w następnej części) oraz do miana instytucji (bo takie stwierdzenia też już słyszałam)?

Po 20 latach mizernej działalności Forum Polonii, na wiosnę 2012 roku, gdy parasol miewał się już tak źle, że prognozowano jego rychłą śmierć, znów parę osób dostrzegło szansę dla siebie i zapragnęło zaistnieć, więc poświęciło energię aby reanimować pacjenta. Po kilkumiesięcznej agitacji, straszeniem „Babą Jagą” i „betonem” oraz fantastycznymi obiecankami przedwyborczymi, udało się przekonać "świeże" organizacje, których mandaty posłużyły wyborowi obecnej prezes p. Kopeć – ponownie utworzyła się KLIKA. Te nowe, młode organizacje wykorzystano do przeprowadzenia swojego planu, a potem szybko i w brzydki sposób się ich pozbyto - były niewygodnie, ba nawet niebezpieczne - żądały zmian* (opiszę to jeszcze szczegółowo*). Usunięto więc "opozyję" i w krótkim czasie znów przywrócono do łask „beton”. Nic się nie zmieniło, a wygląda raczej na to, że jest gorzej niż było. W przeciągu paru miesięcy kilkakrotnie zmienił się skład zarządu, paru członków przetasowano, a paru wykiwano. W świat poszły legendy, że parasol się rozwija, bo przecież przystąpiły nowe stowarzyszenia, przemilcza się natomiast, ile (aż pięć) prężnych organizacji zrezygnowało. Sytuacja ta znów podzieliła działaczy, a tych, którzy śmią krytykować atakuje się, że chcą rozbić Polonię, bo przecież atak, to skuteczna forma obrony.

W tym miejscu nasuwa się pytanie: dlaczego przez tyle lat, pewnym ludziom, tak bardzo na tym zależy aby zostać prezesem, względnie dostać się do zarządu Forum Polonii? Zdrowy rozsądek podpowiada nawet dziecku, żeby nie bawić się w klocki, z których nie można zbudować domku. Wielu byłych członków, którym metody działania Forum Polonii nie odpowiadały, opuściło parasol i do dzisiaj z sukcesem prowadzi działalność polonijną. W ich życiu nic się nie zmieniło poza tym, że mają święty spokój, nie muszą się denerwować ani użerać z parasolem. Są jednak osoby, które pomimo najgorszej krytyki, obelg i zdrowych cięgów kurczowo trzymają się „stołka”, nawet w sytuacji gdy zostają zdegradowane, czasem wręcz wywalone. Jest zatem jest jakiś ukryty powód, dla którego ludzie zdolni są poświęcić przyjaźnie, niekiedy dobrą reputację. Normalny, trzeźwo myślący obywatel, zajęty domem, rodziną, pracą zawodową tudzież społeczną, nie jest w stanie tego zrozumieć. Musi być więc jakaś głębsza tajemnica parasola, który z uporem maniaka i za wszelką cenę pragnie udowodnić światu, że jest nadorganizacją i NAS, czyli Polonię austriacką, reprezentuje. No i oczywiście, z jakiego powodu ambasada wspiera usilnie tak niechlubną organizaję?

Szanowni męczennicy parasolowej sprawy, naszej organizacji i mnie na pewno nie reprezentujecie, gdyż nigdy nie udzieliliśmy Wam swojego pełnomocnictwa. Ale o tym szczegółowo w następnej części.

PS. Swoją drogą ciekawe, jak może prezeska, która nie zna języka niemieckiego i nie ma obywatelstwa austriackiego występować w imieniu Austriaków polskiego pochodzenia?

Na dzisiaj, tylko mały przedsmak, zapraszam wkrótce na dalszy ciąg analizy męczenników i legendy Polonii...

ciąg dalszy nastąpi...

RO.