Legenda Polonii w Austrii
Bardzo dziękuję za poparcie, wręcz gratulacje, które otrzymałam po opublikowaniu I części „Męczennika forumowej sprawy”. Jestem zaskoczona tak żywą reakcją na mój artykuł oraz jego szerokim rezonansem, co pozwala domniemywać, że polonijne problemy nie są obojętne polskiej diasporze w Austrii. Działacze pragną zgody ale też sprawiedliwości i praworządności, więc nie należy tego ignorować. Otrzymałam propozycje zgromadzenia podpisów pod artykułem, osób które całkowicie zgadzają się z moją opinią – jeszcze się nad tym zastanowię. Zaangażowani w życie polonijne działacze, godzinami wyżalają się telefonując do siebie/do mnie, na czym korzystają jedynie towarzystwa telekomunikacyjne i nic z takich rozmów nie wynika. A w Polonii wrze.

Dlatego doszłam do wniosku, że nadszedł czas aby w końcu rozsupłać ten polonijny węzeł gordyjski i uporządkować chaos w przejrzysty wątek. Sama, długo i na kredyt sympatyzowałam z Forum Polonii, ale gdy czara goryczy się przelała, niezbędne było przenieść problematykę Polonii ze słuchawki telefonicznej na papier i usystematyzować żale oraz pretensje, nabitych w butelkę działaczy, jak również uwidocznić samowolę i arogancję organizacji dachowej, uzurpującej sobie prawo do przedstawicielstwa organizacji i środowisk polonijnych na terenie Austrii. Kiedyś koniecznym jest powiedzieć:
ZA DUŻO ! DOŚĆ !

Na podstawie bystrej obserwacji, cierpliwemu wysłuchaniu wielu skarg i żalów, pytań o radę lub próśb o pomoc, odzywam się jako pogłosie Polonii. Słowa moje nie są „chorobliwą insynuacją” lecz echem bezradnych wobec poczynań Forum działaczy. W krytyce nie kieruję się subiektywnymi przesłankami, względnie osobistymi antypatiami. Nie atakuję nikogo osobiście, czyli OSOBY PRYWATNEJ, a zatem rozgraniczam prywatne znajomości z osobami „publicznymi” oraz działalnością społeczną, która dlatego, że nieodpłatna, powinna być nienaganna. Nie zgadzam się z nieuczciwymi oraz bezprawnymi metodami działania, kłamstwem i arogancją. Proszę o kolejne refleksje, nawet jeśli ktoś jest innego zdania niż ja. Żyjemy w wolnym i demokratycznym kraju i każdy ma prawo do swojej opinii. Jednocześnie proszę o wyrozumienie, że nie będę publikowała ani pochlebnych (dwadzieścia dziewięć), tudzież negatywnych tekstówi (jeden) jakie otrzymałam, gdyż w tym momencie nasza strona internetowa zamieniłaby się w książkę skarg i zażaleń. Pomiędzy wierszami można będzie doczytać się odpowiedzi na zastrzeżenia i zarzuty.

Za każdym razem, wzdrygam się kiedy słyszę, że Forum Polonii mnie reprezentuje. Będę się buntowała i podkreślała, że Forum Polonii nigdy mnie nie reprezentowało, a wraz ze mną 50 tysięcy Polaków zamieszkałych w Austrii. Tłumaczenie, że to polska diaspora jest sobie sama winna, gdyż wykazuje brak zainteresowania organizacją Forum Polonii jest po prostu śmieszne (i w bardzo komunistycznym sytlu). Jeśli Polacy świadomie nie chcą uczestniczyć w życiu polonijnym, a organizacje dystansują się od parasola, gdyż najwyraźniej sobie tego nie życzą, więc mają do tego powód. A Forum Polonii na siłę chce "uszczęśliwiać" i reprezentować, czy Polonia tego chce, czy nie.

Osobiście jestem orędownikiem Polonii, na pewno w większym stopniu niż Forum, gdyż jako prezes (wcześniej wiceprezes) jestem od 1994 roku prawnym przedstawicielem organizacji i środowiska w którym działam. Również prywatnie uważam się za solidnego i niezmordowanego ambasadora polskiej kultury i tradycji, który na każdym kroku propaguję kraj ojczysty z jego wszystkimi zaletami. Mało tego, reaguję na niepochlebne komentarze i błędne informacje, tudzież niesmaczne dowcipy o Polakach w mediach austriackich. Nie narzekam, tylko zadaję sobie trud wyrażenia protestu w formie pisemnej, względnie telefonicznej. Mogłabym zapytać, czy Forum Polonii w imieniu Polaków, wystosowało chociaż jeden protest przeciwko urągającym artykułom w mediach albo przeciw tendencyjnemu traktowaniu rodaków, co niestety często miało miejsce w Austrii?

Zarząd Forum Polonii jest w błędzie, jeśli uważa, że swoim wpisem w statucie ma podstawę prawną, do tego aby mnie/Polonię reprezentować. Gdyby nawet taka ustawa/możliwość istniała, to dotyczyłaby jedynie organizacji zrzeszonych - obecnie 18., z tego 7. fikcyjnych. Co jest natomiast z resztą stowarzyszeń? Czyżby ich prezencja nie miała żadnej wagi, tylko dlatego, że nie chcą przynależeć do Forum Polonii? Albo inaczej. Do Forum Polonii przystąpiła organizacja, która 10 lat temu stamtąd została wyrzucona. Czy oznacza to, że przez dziesięć lat ciekawej działalności, organizacja ta nie reprezentowała Polaków/Polonii gdyż nie podlegała parasolowi? Czy też organizacje, które w zeszłym roku wystąpiły z Forum, przestały w tym momencie być orędownikami diaspory? Masa absurdów i brak logiki - będę o tym przypominała aż do znudzenia.

Stowarzyszenia zarejestrowane w Austrii podlegają przepisom prawa austriackiego. Aby reprezentować całą Polonię, Forum musiałoby zorganizować głosowanie ludowe by Polacy zamieszkali w tym kraju, mogli wyrazić swoją opinię w tej kwestii, aczkolwiek nawet w takiej sytuacji konieczne byłoby ustanowienie zakresu pełnomocnictwa. Scenariusz taki jest jedynie fantastyczną teorią i nigdy nie może być zrealizowany, co poniżej wytłumaczę.

Zacznę od kompetencji, czyli uzurpacji władzy i rzekomego pełnomocnictwa w imieniu wszystkich organizacji polonijnych w Austrii, bo taki jest wpis w statucie Forum Polonii.

Kim jest pełnomocnik?

Jest to osoba, która ma prawo działać w cudzym imieniu z bezpośrednim skutkiem dla osoby reprezentowanej. Podstawą do tego działania jest albo przepis prawa (np. rodzice mają prawo działać w imieniu swoich dzieci jako ich przedstawiciele ustawowi) albo jednostronna czynność prawna - udzielenie pełnomocnictwa. Forma pełnomocnictwa (ustna, pisemna) musi być tożsama z formą wymaganą dla czynności prawnej do której pełnomocnik ma być umocowany (to oznacza np.: gdyby Forum Polonii zechciało sprzedać nieruchomość np. Dom Polski, do której czynności wymagany jest akt notarialny, to dla pełnomocnictwa do tej sprzedaży, także wymagana jest forma aktu notarialnego).

Wniosek

Pełnomocnik winien być powołany rozporządzeniem czyli ustawą. Ustawa takowa nie została wydana przez żaden z austriackich organów prawnych (polskie organy są w tym przypadku bez znaczenia, gdyż Forum Polonii podlega austriackim przepisom). Nie zostało też wydane odpowiednie rozporządzenie co oznacza, że formalnie nie został spisany zakres działania pełnomocnika. Dlatego Forum Polonii nie ma prawa nazywać się pełnomocnym przedstawicielem organizacji i środowisk polonijnych działających na terenie Austrii, gdyż ponad 40 organizacji działających na terenie tego kraju, nigdy nie udzieliło Forum Polonii swojego pełnomocnictwa (ani ustnie, ani pisemnie).
Mało tego, nawet organizacje zrzeszone nie udzieliły parasolowi pełnomocnictwa, względnie nie podpisały aktu notarialnego. Co więcej, nie mogły tego zrobić, gdyż nie istnieje żadna ustawa dotycząca pełnomocnictwa Forum Polonii, wydana przez organ prawny (Austrii, czy nawet Polski).

Więc jeszcze raz: Forum Polonii nie ma prawa występować w imieniu całej diaspory polonijnej, gdyż ta nigdy parasola do tego nie upoważniła, a przede wszystkim nie ma podstaw prawnych do udzielenia upoważnień Forum, ze względu na brak odpowiedniej ustawy o przejęciu pełnomocnictwa przez Forum Polonii.

Forum Polonii może jedynie koordynować współpracę organizacji polonijnych w Austrii ale tylko zrzeszonych i aktualnie zarejestrowanych.

Z wyżej wymienionych powodów, podważam punkty statutowe:

§ 1 Punkt (3) „Forum jest federacją oraz pełnomocnym przedstawicielem organizacji i środowisk polonijnych działających na terenie Austrii”.

oraz

§ 2 Punkt (4) „Forum, którego działalność nie jest nastawiona na osiągnięcie zysku, jest przedstawicielem Polonii austriackiej skupiającej organizacje oraz w wyjątkowych wypadkach osoby fizyczne, reprezentujące środowiska polonijne i posiadające ich rekomendację, które zgłoszą gotowość uczestnictwa w nim i będą reprezentować wspólnie ustalone stanowisko wobec władz Austrii i Polski, a także innych publicznych i prywatnych instytucji austriackich i polskich oraz organizacji międzynarodowych. 

Dodam jeszcze, że na Vereinspolizei udzielono mi informacji dotyczącej spornego wpisu w statucie. Usłyszałam roześmianego w kułak prawnika, który wyjaśnił mi (i kilka razy to powtarzał), że wpis ten nie ma najmniejszej mocy prawnej, więc należy go ignorować. Ale „dziad swoje, a baba swoje”. Wpis istnieje, radziłabym więc jak najszybciej go usunąć, gdyż od lat jest zadrą w oku Polonii. Stricte trzymanie się przepisów prawnych, będzie pierwszym krokiem do zgody wśród organizacji polonijnych.

Kolejna sprawa to lokum Forum Polonii, w "Domu Polskim" przy Boerhaavegasse 25.

19.09.2012 r. nowa pani „prezes” w obecności „skarbnika” (za chwilę wytłumaczę dlaczego w cudzysłowie) podpisała umowę/deklarację o współpracy pomiędzy Polską Akademią Nauk, oraz Wspólnotą Organizacji Polskich w Austrii Forum Polonii. Na stronie Forum Polonii widnieje adnotacja o „sukcesie” związanym z podpisaniem umowy: „po wielu latach starań zostało zrealizowane jedno "z naszych" (???) założeń – zabezpieczenie dla WOPwA Forum Polonii stałej siedziby”. Pytanie. Jakie starania i czego zabezpieczenie? Forum Polonii korzystało z lokalu przez 20 lat! Miał to jednak być szalenie chlubny akt, wręcz osobisty sukces "prezes" Kopeć. Dowcip w tym, że "prezes" do przedwczoraj nie miała pojęcia o historii Polonii i Domu Polskiego i nie wiedziała, że dwadzieścia lat wzbraniano się przed podpisanej takiej deklaracji, gdyż Dom Polski, który od 1908 roku należał do Polonii i w 1980 (!) roku, ze względu na "kłopoty" finansowe (4 i pół tys. euro), za sprawą jednej osoby, przekazany został na rzecz Polskiej Akademii Nauk. Akt ten oczywiście wpisany został notarialnie w księgi wieczyste i zamknął sprawę. W zamian za to Polonia otrzymała pisemną obietnicę, że będzie mogła korzystać z niektórych pomieszczeń, co przez lata było utrudniane, szczególnie za czasów poprzedniego dyrektora PAN-u prof. Mariana A. Hermana (2000–2006). Obecnie organizacje zwyczajnie płacą za podnajem sali festynowej na imprezy polonijne, co też uważam za słuszne, gdyż nawet właściciel majątku, ma koszty własne. Tylko że Forum Polonii, po podpisaniu umowy/deklaracji, w dalszym ciągu nie płaci miesięcznego czynszu za wynajem, a za Forum robi to (bardziej lub mniej oficjalnie) MSZ??? Po co?

Z drugiej strony, jeżeli pani "prezes" w imieniu Forum Polonii podpisuje umowę najmu z wynajmującą instytucją - Polską Akademią Nauk, to dlaczego na stronie Forum powtarzane jest z uporem maniaka, cytuję "W Sali Króla Jana III Sobieskiego w Domu Polskim – Stacji Naukowej PAN w Wiedniu, 1030 Wien, Boerhaavegasse 25/5 odbyły się obrady Nadzwyczajnego Walnego Zjazdu Forum Polonii”. Uważam, że należałoby się zdecydować: Dom Polski, czy biuro w budynku Polskiej Akademii Nauk? Dla Polonii gdzieś zza oceanu, wydawać się może, że Forum faktycznie jest paniskiem na włościach, a mało kto wie, że w rzeczywistości chodzi o mieszkanko powierzchni około 50 m2. Jak zatem mówić o Domu Polskim, kiedy tak naprawdę to „kurna chata” (i to nawet za dużo powiedziane - raczej "kanciapa"). Ale już niedługo, w bramie kamienicy wystawiony zostanie "sentymentalny nagrobek", czyli wmurowana tablica z napisem w stylu "Tu był Dom Polski", która ukróci sentymenty, a będzie początkiem legendy Domu Polskiego. Pocztą pantoflową rozeszły się już po Polonii słuchy na ten temat ale szczegóły zna jedynie prezes "honorowy" p. A. Lech, gdyż przewodniczy i monituje tej sprawie, oczywiście wspólnie z prezesem nie-honorowym. Honorowy wie, Forum wie - no i co z tego. Wiedzą ale nie powiedzą. Kolejna niespodzianka dla Polonii (też finansowa) a dla prezesów ordery za "poświęcenie i sukces". Ot, męczennicy!

Wracając do poprzedniego zagadnienia. Podpisana deklaracja zapewnia również darmowe użytkowanie 6 razy w roku (początkowo miało być 10 razy, wcześniej mowa była o 16-tu razach) Sali Króla Jana III. Sobieskiego, oczywiście głównie dla potrzeb Forum Polonii, co z miejsca wśród organizacji polonijnych programuje nowy konflikt. Nikt, oprócz pani prezes, skarbnika i dyrektora PAN-u, tak na prawdę umowy nie widział, nie jest ona opublikowana na stronie www. forumpolonii.at, więc do końca nie wiadomo co dokładnie zawiera. A przecież sprawa dotyczy Polonii, toteż Polonia ma do tego prawo. Z góry wiadomo, że Forum znów będzie demonstrowało swoją władzę, trzymało w „szachu” inne organizacje, a salę udostępni ewentualnie usłużnym, względnie użyje jako przynęty na nowe ofiary. Organizacja Forum Polonii potrzebuje salę na zebrania najwyżej dwa razy w roku, więc o kolejne cztery niewykorzystane terminy będzie wojna.

Podsumowując wątek. Polonia w Wiedniu, nie posiada swojego Domu, nawet sali, a malutkie biuro użytkowane przez Forum Polonii na koszt polskiego podatnika, okupuje parę osób z zarządu, jak swoją własność.

W nawiązaniu do tematu, inna bardzo istotna sprawa. W zeszłym roku Forum Polonii de facto nie istniało, względnie było wedle przepisów austriackiego prawa organizacją nielegalną - wyjaśnię to i udowodnię w kolejnej części. W takim razie podpis pod wspomnianą umową/deklaracją nie może być ważny. W momencie, kiedy jeszcze nie-pani-prezes postanowiła „poświęcić” się dla Polonii i „rozwalić beton”, po przełomowym Walnym Zjeździe, ukonstytuował się nowy zarząd, który w kolejnych tygodniach zmieniał się jak w kalejdoskopie. W historii Forum było bardzo dużo zmian (występowały też gupowo organizacjie), ale nigdy tyle i tak błyskawicznie jak w roku 2012 i to tylko na przełomie od drugiej połowy kwietnia, do połowy lipca. Ale o tym bardziej szczegółowo następnym razem. Działalność parasola, jest tak pogmatwana, że niezorientowany czytelnik, ma prawo się w tym pogubić - tych szczególików jest po prostu za dużo.

ciąg dalszy nastąpi...

RO.