Legenda Polonii w Austrii
Każdy ma prawo do swojego zdania, więc chyba ja też.
Zwolennicy Forum Polonii uważają jednak, że mają monopol na prawidłowe poglądy. Ich prawda jest jedyną dozwoloną i najprawdziwszą prawdą, a ten kto myśli i uważa inaczej, to zasługuje na gilotynę.

Odważyłam się skrytykować zagadnienie, które porusza środowisko polonijne w Wiedniu, co wywołało bezpośrednią falę ataków w formie obelg, znieważania, oczerniania, rozpowiadania nieprawdziwych plotek na temat mojego prywatnego życia, a nawet pogróżek typu, „że tak mnie załatwicie, że moje dzieci i ja będziemy zmuszeni uciekać z Austrii!”. Tak więc zwolennicy Forum, chcą załatwić redaktora, kobietę, matkę i uczciwego człowieka, tylko dlatego, że ma śmiałość powiedzieć prawdę oraz przelać na papier żale i skargi działaczy polonijnych. Ludzie, gdzie my żyjemy, przecież nie na Ukrainie albo w Syrii? Wielu z tych rzucających obelgi widziałam w kościele, a teraz domagacie się pościnania głów mnie i mojej rodzinie i tęsknicie do świętej inkwizycji, choć za nią w imieniu instytucji kościelnej przeprosił już papież?

Wydawało mi się, że żyjemy w cywilizowanym i demokratycznym kraju, do którego wielu z was przyjechało w ucieczce przed chorym systemem. Okazuje się, że ci sami ludzie marzą o tym żeby ubrać wszystkich w jednakowe czerwone krawaty i zakneblować im usta. To ciekawy ewenement. Na całym świecie krytykuje się prezydentów, polityków, księży lub artystów, a Form Polonii skrytykować nie wolno? Czy organizacja ta zamierza, „załatwić” każdego kto ma odmienne zdanie? Czy to właśnie te sprawdzone metody Forum Polonii, o których przywrócenie domagała się pani prezes na ostatnim zjeździe? Przecież demokracja to wolność słowa ale też sprawiedliwe sądownictwo. Jeżeli ktoś czuje się obrażony, może skorzystać ze swojego prawa. I ja z niego skorzystam, jeśli zajdzie taka konieczność. Dlatego domagam się zaprzestania rozpowszechniania pomówień na temat mojej osoby, prób zastraszenia mnie i pogróżek, gdyż wiązać się to będzie z konsekwencjami natury prawnej. Oświadczam, że każdy przypadek, który wpłynie na szkodę mojej opinii ustalonej w środowisku, będzie podstawą do wytoczenia procesu.

Kontynuując rozpoczętą analizę, odzywam się w imieniu dużej grupy polonijnej, której trudno przejść obojętnie wobec bezprawnych poczynań organizacji dachowej Forum Polonii, przy czym należy pamiętać, że każdy szczegół poparty jest twardymi dowodami i świadkami.

Dwadzieścia lat walki o nie wiadomo o co, niezliczona ilość kłótni, a zamiast budującej współpracy, podział Polonii. Skandalami zapisać można by grubą książkę. Pożytku z tego nie ma żadnego, gdyż jak już wspomniałam w pierwszej części, Forum Polonii nie ma konceptu na działalność! Tak więc, Forum istniało lata, parę osób regularnie się spotykało i kłóciło w mieszkanku, czyli „Domu Polskim” i prawie wszyscy udawali, że działają. Oj, sporą sumę zapłacił polski podatnik za tę farsę. Na przestrzeni czasu, jedni zapisywali się do Forum po czym szybko wypisywali lub zostali wyrzuceni. Co poniektóre stowarzyszenia przystępowały, inne grupowo występowały, działacze się kłócili, a zarząd zarzucał sieci i przeciągał popleczników na swoją stronę wszelkimi metodami. „Pokrzywdzeni” rozsyłali wśród Polonii maile, pisali skargi i wnioski. Stałą zadrą w oku, aczkolwiek poważnym zarzutem, był brak przejrzystości finansowej, więc składano donosy na policji, w ambasadzie, w MSZ i Wspólnocie Polskiej. Ale jakoś wszystkie afery udało się zamieść pod dywan, a parasol robił dalej co chciał. I pewnie robiłby to przez kolejnych 20 lat, tylko że, zaślepione w swojej arogancji i wieloletnim bezkarnym bezprawiu Forum Polonii, tak się rozpędziło, że straciło czujność. Groził całkowity upadek tego wytworu i najlepiej by się stało, gdyby dziurawy i połamany parasol zwinięto i wyrzucona na śmietnik.

Przełomowym momentem był rok 2012, kiedy kilku męczenników postanowiło Forum Polonii reanimować. Czy był to przypadek, czy przez kogoś sterowana sprawa, o tym dowie się być może, po 50-ciu latach kolejne pokolenie. Tak jak już wspominałam, pani Kopeć, jeszcze-nie-prezes obiecywała dużo, jeśli tylko uda się „rozwalić beton” i pozbyć starego prezesa A. Lecha i wiceprezes M. Buczak (czego się następnie w obecności uczestników Nadzwyczajnego Walnego Zjazdu w żywe oczy/uszy wyparła). Wtedy droga do reform miała być otwarta i rozpocząć miał się nowy rozdział Forum, a z nim Złoty Wiek Polonii w Austrii. Był to dobry chwyt i na tą idealistyczno-utopijną perspektywę udało się złapać kilka świeżych i nieskażonych organizacji, gdyż w tym momencie młodsze pokolenie dostrzegło nagle szansę na realizację swoich pomysłów. Zaświeciło blade światełko w tunelu nadziei, że nawet sama w nie uwierzyłam. Nowe organizacje były chętne do pracy społecznej, ich przedstawiciele skromni, nie pchali się na funkcje w zarządzie, chcieli jedynie przyczynić się do odbudowy organizacji, licząc na zmiany, otwartość i przejrzystość. Ważnym aspektem dla przyszłości Polonii był fakt, że zainteresowanie działalnością polonijną tym razem okazali młodzi, wykształceni ludzie. A więc duży, niewykorzystany potencjał! Tylko, że „starzy” tak naprawdę nie chcieli dopuścić młodych, a raczej chcieli wykorzystać ich jako przyczynek do celu. Osoba, która wcześniej malowała obrazy idealistycznego Forum Polonii, przyrzekała zrobić „wszystko inaczej/lepiej” niż jej poprzednicy, lecz w chwili posadzenia „swojej wielmożnej” na fotelu prezesa, zapomniała o obietnicach. Dziś nie wiadomo, czy się „zaprzedała”, czy była to z góry ukartowana gra. Na ten temat są różne wersje, niektórzy twierdzą, że panią prezes w dalszym ciągu pociąga za sznurki były prezes, inni, że woda sodowa uderzyła zawodowo niespełnionej, choć według mnie, porządnej matce i żonie. Zresztą możliwe, że oba czynniki miały wpływ na metamorfozę, wcześniej przecież całkiem sympatycznej koleżanki. Teraz to nie ma znaczenia, gdyż mówiąc prosto z mostu, pani Kopeć okłamała ludzi, którzy jej zawierzyli, a efekt jest nieodwracalny. Polonia miała krótko szansę, na stworzenie solidnej i przyjaznej organizacji dachowej, ale jej nie wykorzystała. To najprawdopodobniej nasza cecha narodowa, w duchu „miałeś chamie złoty róg”. Ponieważ żyjemy na emigracji i część z nas przesiąknęła cechami społeczności wśród której się obracamy, więc niektórym ciężko zrozumieć Wyspiańskiego.

Nie sposób też opisać całej historii parasola, dwadzieścia lat afer trudno ująć nawet w kilku częściach. Koncentruję się jedynie na okresie przełomowym, czyli roku 2012, gdyż poprzednim prezesom można było wiele zarzucić, ale żaden z nich mnie osobiście, odnośnie Forum Polonii, nigdy nic nie obiecywał, a tym samym nie okłamał. Poza tym, gdyby kłamstwo dotyczyło tylko mnie, byłoby mi przykro i na tym koniec. W przypadku o którym piszę, kłamstwo było środkiem do celu, (chociaż sama w rezultacie nie dałam się na nie nabrać, gdyż ostatecznie do Forum nie przystąpiłam). Inni działacze zapisali swoje organizacje do Forum Polonii i zagłosowali właśnie na tę panią, która przez cztery miesiące, zdrowo się gimnastykowała aby przekonać i namówić ich do siebie. Kiedy cel został osiągnięty, czyli działacze spełnili swoje zadanie, można było zrzucić maskę. Ci którzy zorientowali się o co tak naprawdę chodziło, szybko zaczęli pluć sobie w brodę. Zacytuję słowa młodego, inteligentnego i chętnego do pracy społecznej człowieka, który po dwóch miesiącach przynależności do Forum Polonii napisał do mnie: „nie chce mieć więcej nic do czynienia z tą toksyczną organizacją, gdyż zetknięcie z nią było najgorszym przeżyciem w moim życiu”.

Zanim przejdę do konkretów, pragnę zauważyć, że Forum Polonii na swojej stronie internetowej nie podaje żadnych istotnych informacji. Nie ma numerów rejestracyjnych stowarzyszeń przynależnych do parasola, ani też informacji jakie stowarzyszenie reprezentują członkowie zarządu. Nie ma protokołów z zebrań, czy chociażby chronologicznej dokumentacji bardzo zacienionych modyfikacji składu Zarządu FP. Widnieją jedynie krótkie wzmianki o podpisaniu umowy/deklaracji, względnie o tym, że pani prezes uczestniczyła w zjazdach w Pułtusku i w Berlinie, ale nie podane są żadne szczegóły; po co, za czyje pieniądze itd. Dowidzieć się można, że powołany został „sekretarz na Europę zachodnią”, nie wiadomo w jakim zakresie, co konkretnie przyniesie to Polonii w Austrii, nie znamy jego praw i obowiązków. Wszystkie informacje na stronie Forum są lapidarne i ogólnikowe, a przecież Forum Polonii, jako "jedyny przedstawiciel Polaków w Austrii", ma obowiązek w szczegółach informować Polonię o swoich poczynaniach.

Tak zatem zacznijmy od wyborów 21.04.2012r. kiedy w czasie Walnego Zjazdu Sprawozdawczo-Wyborczego Wspólnoty Polskich Organizacji w Austrii „Forum Polonii” wybrano nową prezes Teresę Kopeć.

Podczas zebrania były prezes A. Lech dopominał się przyznania mu tytułu honorowego lecz wniosek ten odrzucono i zaproponowano rozparzenie w późniejszym terminie.

Następnego dnia, nowa prezes ustawiła tak spotkanie nowego zarządu, aby zaledwie w ciągu 10-ciu minut podjąć decyzje o podziale funkcji, która i tak z góry była ukartowana (świadkowie uczestnicy zebrania). Tuż, przed drugim spotkaniem otwartym, po Walnym Zjeździe, wybrano Zarząd - niestety bez Komisji Statutowej.

Poniżej hronologia, jak i w jakim tempie zmieniał się arząd Forum Polonii. 

I sklad zarzadu z dnia 22.04.2012r.

Prezes - mgr inż. T. Kopeć (Dowiedzieliśmy się, że prezes reprezentuje Polskie Towarzystwo Sportowe – pytanie: jaką dziedzinę sportu?)
Wiceprezes – J. Konarzewski („Klub Sobieski” – Klagenfurt)
Wiceprezes - mgr M. Wałęga (iPolen)
Sekretarz – M. Michalski (Globus)
Skarbnik – B. Paliwoda (Żubry)

Członek zarządu – B. Paluch (AA Vademecum)
Członek zarządu – A. Malek (Pol-Ster)
Członek zarządu – mgr S. Zapiór (Passions Artists)
Członek rezerwowy – E. Akwa- Asare (Herzpol)
Członek rezerwowy - mgr A. Heckhausen (Sobieski.at)

Komisja Rewizyjna:
Przewodnicząca - mgr A. Mrozek-Duda (odnalazłam, jaką organizację reprezentuje, mianowicie IBZ)
mgr D. Resetar (Żubry)
mgr M. Nowak (prawdopodobnie Globus)

Sąd Koleżeński:
Przewodniczący - mgr A. Zimierski (PTS)
I. Magierski (AA Vademecum)
W. Sobolak (Globus)

Na kolejnym zebraniu, nowi członkowie Forum Polonii, nie obeznani w zagrywkach starej kadry, zreflektowali się i zaczęli dopominać o sprawiedliwy podział funkcji, tzn. powierzenie funkcji wiceprezesa osobie, która otrzymała w najwięcej głosów podczas wyborów do zarządu, a był nią pan Benjamnin Paliwoda, który m.in. urażony niesprawiedliwym podziałem ról, honorowo zrezygnował z powierzonej mu funkcji skarbnika. Stan rzeczy, kiedy zarząd pozostał bez skarbnika trwa około tygodnia.

II skład Zarządu 29.04.2012

Prezes – T. Kopeć
Wiceprezes – J. Konarzewski
Wiceprezes – M. Wałęga
Sekretarz – M. Mariusz
Skarbnik - 0
Członek zarządu – B. Paluch, S. Zapiór, A. Malek
Członek rezerwowy – E. Akwa- Asare, A. Heckhausen
Komisja Rewizyjna i Sąd Koleżeński bez zmian

Na trzecim zebraniu zarządu 11.05.2012r. pan M. Michalski został umyślnie, podstępnymi metodami „przyciśnięty do muru” (zarzucało się jemu, „nie wywiązanie się z obowiązków, czyli błyskawiczne stworzenie nowej strony internetowej”). W tym momencie rozpoczęła się już walka o to, kto ma zarządzać stroną - były kumoterskie propozycje, na które nie chciał się zgodzić zarząd. Pan M. Michalski został, przez osoby stojące na szczycie zarządu, poniekąd zmuszony do złożenia rezygnacji z funkcji sekretarza.

Po usilnych interwencjach nowych organizacji, udało się przekonać p. T. Kopeć, aby funkcję sekretarza powierzyć panu Paliwodzie, którą to przyjął. Funkcję skarbnika, po intensywnych naleganiach p. Kopeć, bojącej się rozpadu zarządu, objęła pani A. Heckhausen - z wykształcenia ekonomistka, z dużym doświadczeniem zawodowym. Na wniosek pana M. Wałęgi, pani E. Akwa-Asare została członkiem zarządu. Była to kolejna rozgrywka, mająca na celu zabezpieczenie sobie większości w przegłosowaniu wniosków. Wydarzenia przyspieszały i nikt nie zwracał uwagi na to, że skład zarządu od czasu przyjęcia pani E. Akwy Asare na czynnego członka, nie odpowiadał ustaleniom Walnego Zjazdu, co do liczebności zarządu.

III Skład zarządu  16.05.2012

Prezes – T. Kopeć
Wiceprezes: J. Konarzewski,
Wiceprezes – M. Walega
Sekretarz – B. Paliwoda
Skarbnik – A. Heckhausen (od 14.05.2012)
Członek zarządu: B. Paluch, S. Zapiór, E. Akwa-Asare
A. Malek - rezerwa bez prawa głosu

Nowy skarbnik szybko dostrzegła brak odpowiednich standardów związanych z wykonywaniem wypłat i to, że procedury w Forum Polonii nie zabezpieczały prawidłowego rozliczania się z wydatkowanych pieniędzy. Pani Kopeć narzucała na co mają być wypłacane pieniądze, nie pytając o zgodę zarządu, co oznaczało, że skarbnik jest jedynie bezwolnym pionkiem uwiarygodniającym swoim podpisem prezes.

Dodatkowo, skarbnik wraz z nowymi organizacjami w Forum Polonii, nie chcieli wyrazić zgody na to, aby prezes jako osoba prywatna organizowała otwarcie Dni Polskich bez złożenia na piśmie, tak jak to wymagane od innych kandydatów, projektu i wzięcia udziału w konkursie na otwarcie i zamkniecie DP. Prezes chciała sprowadzić do Wiednia i Linzu, wedle zaczerpniętego pomysłu naszej organizacji, zespół folklorystyczny, nie prosząc o zgodę zarządu. Upór p. Kopeć w tej kwestii, oraz samowolne, niedemokratyczne decyzje, omawiane zazwyczaj prywatnie poza siedzibą zarządu, stały się spornym punktem członków zarządu. Pani Kopeć zrezygnowała w końcu ze swojego pomysłu ale miała już inne tajemne plany odnośnie rozpoczęcia i zakończenia Dni Polskich - znów nie informując o tym zarządu. Bulwersowało także: nie dzielenie się z zarządem posiadanymi informacjami np. o zaproszeniach, wydarzeniach, wyjazdach, rozmowach. Była to poniekąd tajna broń, bo grzeczni byli nagradzani, dopuszczani na salony, wyjazdy i rozmowy w ambasadzie lub PAN-ie etc., a przed innymi członkami zatajano informację. Pani Kopeć nie dzieliła się wynikami rozmów w magistracie na temat przydzielenia sali na Dni Polskie, a przyłapana na kłamstwie doprowadziła do ewenementu, czyli do dwóch terminów rozpoczęcia i zakończenia Dni Polskich. (ad. świadka).

10.06. 2012r. (czyli w niecały miesiąc) pani A. Heckhause składa rezygnację z funkcji skarbnika. W międzyczasie składa pisemną rezygnację pani A. Malek, po czym (po usilnych naciskach i obiecankach prezes T. Kopeć), odwołuje ją.

13.06.2012r. (po kilku odmowach) zarząd w końcu przyjmuje rezygnację skarbnika, którą to funkcję powierza się pani E. Akwa-Asare. Pani A. Heckhausen ze skarbnika spadła do roli członka zarządu. Na szachownicy następuje kolejne przesunięcie pionków-członków.

IV skład zarządu  13.06.2012

Prezes - T. Kopeć
Wiceprezes – J. Konarzewski
Wiceprezes - Mirosław Wałęga
Sekretarz – B. Paliwoda
Skarbnik – E. Akwa- Asare
Członek zarządu – B. Paluch, S. Zapiór, A. Heckhausen
Członek rezerwowy - Agnieszka Malek
Komisja Rewizyjna i Sąd Koleżeński bez zmian

Młode organizacje zbulwersowane sytuacją w zarządzie i samowolnymi poczynaniami "prezes", przygotowują wnioski z opracowanymi postulatami na poprawę współpracy, wśród nich wniosek do sądu koleżeńskiego o postawienie "prezes" Kopeć przed sąd koleżeński. Do tego nie doszło, gdyż w tym samym momencie prezes fikcyjnej organizacji „sobieski.at Förderverein für alternative Kunst und Kultur”, uzależniony od pani Kopeć, podstępem i na odległość odbiera rekomendacje p. A. Heckhausen. Była to ukartowana gra, która miała na celu pozbyć się członka zarządu aby móc przegłosować i odrzucić wnioski czterech organizacji do sądu koleżeńkiego. Należy dodać, że tydzień wcześniej pani prezes godzi się na te same wnioski. Zbulwersowani notorycznym łamaniem statutów oraz niezdrową sytuacją i metodami "po niżej pasa" jakimi posługuje się prezes po to aby wykluczyć panią A. Heckhausen, członkowie, a wraz z nimi organizacja „AA Vademecum” wystąpili z Forum Polonii. Wcześniej zrezygnowała z opiekuńczych skrzydeł parasola organizacja „Globus”, a krótko potem „Żubry”. „Passions Artists” zrezygnowała dopiero w październiku, tylko z tego powodu, aby (jako organizacja zrzeszona) mieć prawo uczestnictwa w Nadzwyczajnym Walnym Zjeździe, licząc na możliwość przedstawienia zebranym uwag osób, które wystąpiły z zarządu, przedłożyć sprawozdania z ich działalności, uzyskać absolutorium, czy rozliczyć się z powierzonych im funkcji.

Mimo próśb i nalegań, nielegalny zarząd Forum Polonii kolejny raz nie widział potrzeby przestrzegania własnego statutu. Zresztą zebranie prowadził były prezes A. Lech, a protokołowała nowa "prezes" T. Kopeć(!). Umiejętnie przykryto niebywałe wydarzenie jakim była grupowa rezygnacja 10 (?) członków zarządu w dniu 20 czerwca 2012 roku i przemilczano powody tak rozpaczliwego aktu. Dokonano nawet manipulacji nazwy zjazdu. Faktycznym powodem zwołania Nadzwyczajnego Zjazdu była bowiem potrzeba wyboru nowego zarządu a nie dobór brakujących członków. Co więcej, przemilczano wniosek „Passion Artists” o zaproszenie wszystkich byłych członków Organów Forum wybranych na Walnym Zjeździe 21 kwietnia 2012 roku. Niesłychanym faktem było też, że na Nadzwyczajny Walny Zjazd nie zaproszono, ba nawet nie poinformowano byłych członków zarządu. Nie było również zebrania organizacji niezrzeszonych, tak jak to przez lata praktykował poprzedni prezes. Pani prezes postanowiła najwyraźniej pozbyć się wszelkich niezaplanowanych przeciwników i Polonię zupełnie wykluczyć (ad. świadka).

Wracając jednak do momentu IV składu zarządu. W chwili rezygnacji z funkcji członków zarządu, wycofane zostały rekomendację członków Komisji Rewizyjnej i Sądu Koleżeńskiego – czyli Zarząd nie istnieje! Zgodnie ze statutem Forum Polonii minimalna ilość członków zarządu to 5 osób. Gdy w starych strukturach zostały jedynie trzymające się kurczowo "władzy" cztery osoby, zarząd przestał istnieć, a z nim przestały istnieć wszystkie organa Forum Polonii, czyli Forum nie mogło powoływać się na paragraf 18. tłumacząc bezprawne dokooptowanie do zarządu nowego członka. Dziwne, że temu wszystkiemu przyglądała się szefowa (samej siebie) czyli komisji rewizyjnej, zatrudniona jako specjalistka w IBZ, czyli biurze doradztwa prawnego, ale chyba tylko w myśl trzech małp: „nie widzę nic złego, nie słyszę nic złego, nie mówię nic złego”. Pani Kopeć powinna poinformować o tym Polonie i zapowiedzieć zwołanie Nadzwyczajnego Zjazdu. Zjazd powinien wysłuchać wszystkich członków zarządu i dopiero później mógł decydować o udzieleniu absolutorium byłemu zarządowi. Niestety kontynuowano samowolę i bezprawie.

V skład zarządu 20.06.2012

Prezes – T. Kopeć
Wiceprezes - J. Konarzewski
Wiceprezes – M. Wałęga
Sekretarz - 0
Skarbnik – E. Akwa-Asare
Członek zarządu – 0
Komisja Rewizyjna
​Przewodnicząca mgr Agata Mrozek-Duda
Sąd Koleżeński
​Przewodniczący mgr Aleksander Zimierski

Prezes świadoma tego, że zarządu nie ma, znów przetasowała resztki kart i wyciągnęła z rękawa Asa. Na telefon (bez wyborów!) zwerbowała koleżankę z organizacji należącej do Forum raczej na papierze, gdyż przynajmniej od dwóch lat nieaktywnej, do tego z nie przedłużonym do dzisiaj znakiem ZVR. Zresztą metody te praktykowano jeszcze za czasów poprzedniego prezesa. Aby zyskać głos i mandat przyjmowano do organizacji fikcyjnie ludzi, np. na trzy dni.

VI skład zarządu optycznie był prawie w porządku. Jedynym problemem było to, że funkcja sekretarza też nie była obsadzona i nie było pod ręką ludzi. Ciekawostką jest, że przewodnicząca Komisji rewizyjnej oraz przewodniczący Sądu Koleżeńskiego figurują jako pojedyncze osoby w tych komisjach, co oznacza, że przewodnicząca/cy, przewodniczą samym sobie.

VI skład zarządu 27.06.2012r.: 

Prezes – T. Kopeć
Wiceprezes - J. Konarzewski
Wiceprezes – M. Wałęga
Sekretarz - 0
Skarbnik – E. Akwa-Asare
Członek zarządu – mgr Magdalena Kiss-Orski
Komisja Rewizyjna
Przewodnicząca mgr Agata Mrozek-Duda (komisja: 1 osoba)
Sąd Koleżeński
Przewodniczący mgr Aleksander Zimierski (sąd: 1 osoba)

Rozpoczęła się więc przymusowa akcja ratunkowa parasola i po telefonicznych ustaleniach obsadza się nowych członków, a innych przeszach(r)owuje. Ostatecznie udało się p. Kopeć zarzucić koło ratunkowe na wiceprezesa i przesunąć go na pozycję sekretarza i taki stan zarządu zgłoszony został oficjalnie na Vereinspolizei. Problem w tym, że Zarząd Forum Polonii był w tym momencie nielegalny, powołany bez Walnego Zjazdu i ponownych wyborów, czyli absolutnie wbrew statutowi.
Pomimo tylu zmian zarządu, na stronie internetowej Forum Polonii długo jeszcze figurował nieaktualny skład i dopiero po interwencjach członków, którzy wystąpili, zmieniono wpis. Na Vereinspolizei III Skład zarządu z 16.05.2012r. figurował jeszcze w lipcu 2012r (wyciąg z rejestru stowarzyszeń), przed rozpoczęciem Dni Polskich zgłoszono zmiany na VII skład.

VII skład zarządu:

Prezes:T. Kopeć
Wiceprezes:J. Konarzewski
Sekretarz:M. Wałęga​​
Skarbnik: E. Akwa-Asare
Członek zarządu: M. Kiss-Orski
Komisja Rewizyjna:
​Przewodnicząca - A. Mrozek-Duda (Komisja: 1 osoba)
Sąd Koleżeński:
​Przewodniczący - A. Zimierski (Sąd: 1 osoba)

Ponownie, przewodnicząca Komisji rewizyjnej oraz przewodniczący Sądu Koleżeńskiego przewodniczą samym sobie. Konstelacja taka trwa aż do kolejnego Nadzwyczajnego Zjazdu. W tym czasie pani Kopeć staje na głowie aby zwerbować nowe organizacje, mają miejsce obiecanki, przyrzeczenia, obiadki, kwiatki.

W sprawozdaniu za okres 21.04.12-21.10.12r., sporządzonym przez panią Kopeć na Nadzwyczajny Walny Zjazd, istnieją nieprawdziwe informacje dotyczące wystąpienia pięciu organizacji. Po pierwsze, prezes wspomina o wystąpieniu 6 członków z czego jeden z powodów losowych. Nie mówi o tym, że 5 organizacji to nie 6 osób, tylko cały szereg ludzi stających za swoimi prezesami. Po drugie, zarzuca „brak zainteresowania pracą w Organach Forum byłych aktywnych członków Zarządu”. Rzekomo, osoby te „Wykazały maksymalnie lekceważący stosunek do statutu FP i pozytywnych, wypracowanych przez lata metod działania Zarządu” (Komuna się kłania). No właśnie, warto opisać, jak te wypracowane metody działania Zarządu wyglądały.

A więc 8 składów Zarządu Forum Polonii na przestrzeni 6 miesięcy, a jak słusznie podaje pani prezes w swoim protokole, „podkreślam, że powyższe zadania wykonane w okresie 4-msc z pominięciem dwumiesięcznego okresu wakacyjnego”. No brawo!!!

Sprytna pani nie po to się tak natrudziła, żeby teraz ustąpić stołka. Przed Nadzwyczajnym Zjazdem zaczyna walczyć o nowe organizacje i zarzucać sieci. Wielokrotnie odwiedza stowarzyszenie „Ostoja” obiecuje dofinansowania, przynosi kwiatki, innych zaprasza na zjazdy, obiecuje wiceprezesostwo. Metody pt. „Zapuszczanie sieci” opracowała były członek zarządu i opublikujemy je w następnej części.

Metody, jak widasć są skuteczne, do Forum przystępują nowe organizacje. Stołek uratowany!

VIII skład zarządu 21.10.2012r.:

Prezes: Mgr inż. T. Kopeć (PTS)
Wiceprezes: J. Gaborek (WPwGA)
Sekretarz: Mgr A. Rutkowski (Wiener-Krakauer KG)
Skarbnik: C. Zaniewski
Członek zarządu – E. Akwa-Asare (Hezpol)
Członek zarządu – E. Zamojska (Ostoja)
Członek zarządu – E. Dudek (Kabret „E”, czyli bez aktualnego ZVR-u.
Członek zarządu - mgr M. Wałęga (iPolen)
Komisja Rewizyjna
Przewodnicząca - mgr A. Mrozek-Duda (IBZ)
Członek – A. Beninger (iPolen???)
Członek - Stella Styczeń (Herzpol)
Sąd Koleżeński
Przewodniczący - mgr A. Zimierski (PTS)
Członek – S. Kowalik (WPwGA)
Członek – A. Kwolek – (WPwGA)

Również tym razem miało miejsce bezprawie. Mandaty uzyskały organizacje niezarejestrowane na Vereinspolizei, kumotersko i wedle wcześniej strategicznie przygotowanego planu. Kilka lat temu poprzedni prezes A. Lech nie dopuścił zasłużonego działacza do głosowania, gdyż jego organizacja nie posiadała numeru w rejestrze stowarzyszeń. Tym razem ten sam pan stwierdził, że rejestracje są nieważne(!). Stowarzyszenie „Ostoja” zostało zapisane do Forum Polonii przez panią skarbnik, bez zgody prezesa, nie wspominając już o szarych członkach. Zatem skarbik "Ostoi" p. Zamojska smowolnie reprezentowała stowarzyszenie i bezprawnie przekazała mandaty swoim znajomym, osobom (nie należącą do żadnej organizacji), które nie miała pojęcia w czym biorą udział i na kogo głosują. Kiedy te osoby zgłosiły swe wątpliwości, usłyszały, że „nie mogą się wycofać, gdyż "już są wpisane na listę i otrzymały mandat”. Następnie p. Kopeć wskazywała palcem kogo wykreślić, a na kogo oddawać głos (wszystkie nazwiska znane redakcji). Z tej perspektywy, dziwić nie powinno nagłe zainteresowanie pani Kopeć działalnością klubu „Ostoja”, które równie szybko, gdyż zaraz po wyborach, wygasło (ad. świadka).

Albo na przykład, znaną choć dzisiaj mało aktywną organizację reprezentował pan, który nigdy nie był członkiem tejże organizacji, gdyż od lat aktywnie działa w Stowarzyszeniu Inżynierów. Namawiano go usilnie i niemalże na siłę chciano z niego zrobić członka Forum Polonii, tylko że uczciwy facet, sam się szybko zorientował w co się dał wciągnąć i wycofał. Człowiek-pionek jest ogólnie znany Polonii, więc na zebraniu wielu obecnych dziwiło się tej nierzetelności. Cóż z tego, protokół z ostatniego Nadzwyczajnego Zjazdu Walnego spisała sama pani "prezes" Kopeć(!) - więc z pewnością bardzo „obiektywnie”!

Inne sposoby na niesfornych w czasie Walnego Zjazdu, to niedopuszczenie do głosu, odbieranie głosu, albo zgoda na ewentualne dopuszczenie do głosu ale dopiero po wyborach, czyli tak zwana musztarda po obiedzie. Zgroza - nikogo nie interesowało dlaczego tyle osób miało zastrzeżenia do pracy pani "prezes" Kopeć!

Jeszcze wiele zabawnych, a może raczej żałosnych scen miało miejsce. Dobrze się przygotowano i jak za czasów PRL-u sporządzono teczki z „argumentami”na „niesfornych” działaczy. Stosowano metodę zmiany tematu i haków. Inną metodą było milczenie pani Kopeć oraz przekazanie "obrony stołka" bardziej doświadczonemu byłemu prezesowi A. Lechowi, któremu z kolei zależało na uzyskaniu "honorowego prezesostwa”. Cóż tam, że musiano głosować kilka razy, aż do osiągnięcia celu, wykorzystując strategicznie fakt wyjścia osób nieprzychylnych przeciwnych byłemu prezesowi, którzy nie domyślili się, że zostaną wykiwani, gdyż głosowanie będzie wznawiane aż do skutku. Jak potrzeba, to może nawet do rana. Sytuację tę opisał na swojej stronie prezes organizacji www.ipolen.at , cytuję: (...) Porażką niewątpliwie był brak konsekwencji działań ustalonych na Radzie Prezesów , która odbyła się dwa tygodnie wcześniej, a mianowicie ustąpienie całego prezydium Forum. (..) Podejście do wyborów z „otwartą przyłbicą” z pewnością miałoby działanie pozytywno-psychologiczne.

Chodzi o to, że umówiono się, iż cały i tak już mizerny zarząd, honorowo ustąpi i pozwoli się wybrać na nowo. Panie, "prezes" ostatniego zarządu p. Kopeć i skarbnik Akwa-Asare, nie chciały ryzykować stołka i nie dotrzymały umowy. Były wiceprezes i ostatni z sekretarzy, nie wzięli pod uwagę braku solidarności pań, więc według wcześniejszych ustaleń wycofali się, po czym wykiwany sekretarz postanowił ponownie przystąpić do wyborów, ale ponieważ podpowiadano, kogo należy wykreślić, został już jedynie zwykłym członkiem. Wiceprezes dał sobie spokój, jego rola się skończyła.

Z adnotacji w protokole Forum Poloniiz dnia 21.10.2012r. wyczytać można: „Zgodnie z zaleceniem ostatniego Walnego Zjazdu z dn. 21.04.12 poddano pod głosowanie przyznanie tytułu Honorowego Prezesa FP dla Andrzeja Lecha. Większością głosów tytuł Honorowego Prezesa dla Andrzeja Lecha został przyznany”. Cóż z tego, kiedy protokół Forum Polonii sporządzony przez panią Kopeć nie podaje dziwnym trafem liczby głosujących za i przeciw.

Członek Zarządu Forum Polonii, notuje dalej na swojej stronie internetowej, cytuję: „Na tym samym zebraniu kilkakrotnie poruszany został temat przyjęcia (...) krótko na temat groteskowego zajścia na Zjeździe. Mowa o przyznaniu tytułu Honorowego Prezesa Forum Poloniiw Austrii. Tego dnia wniosek o przyznanie tytułu Lechowi wchodził pięć razy na porządek obrad. Cztery razy został odsunięty na później. Ciężko niektórym było zrozumieć, jak można przyznać taki tytuł osobie, która pozostawiła Forum jako pogorzelisko i wytrawioną z wszelkiej motywacji ziemię. Debata na ten temat w obecności reanimowanego pacjenta, (który symbolizuje nasz 21 latek czyli Forum) wydawała się przynajmniej niesmaczna. Gdy wielu przedstawicieli opuściło już Zjazd kol. Miłoszewski z Linzu, współautor wniosku, podkreślił, że większość osób przeciwnych wnioskowi już wyszła, po czym po raz piąty zgłosił wniosek do rozpatrzenia (...). W uzasadnieniu podkreślił, że p. Lech był jedenaście lat prezesem Forum i to mu się należy. W ten sposób klepnięto tytuł dla A. Lecha i tym samym zdewaluowano kolejny zaszczyt polonijnego działacza (...).

ciąg dalszy nastąpi...

RO.