• Legenda Polonii w Austrii

 

W VI części sagi o Forum Polonii, chciałabym ustosunkować się do zarzutów „męczennika” z Klagenfurtu. Zdumiewa, że zeszłoroczny pan wiceprezes ma odwagę wywierać na nas nacisk, abyśmy opublikowali list-protest, który wystosował odnośnie I części analizy Forum, chociaż nie wiem czy w między czasie, pan ten nie protestuje przeciwko wszystkim pięciu odcinkom.

Protest dotyczył w pierwszej linii użytego przeze mnie słowa „klika” w odniesieniu do Forum Polonii. Przy pomocy słownika synonimów były wiceprezes usiłuje obronić Forum przed użytą przeze mnie terminologią. Proponuję zatem przeczytać poprzednie artykuły „Męczenników parasolowej sprawy” i zamienić słowo KLIKA na Forum Polonii, a okaże się, że niemal każde określenie jest trafne!

KLIKA charakteryzuje się nieuczciwością, amoralnością i bezideowością,
KLIKA działa wbrew interesom większości,
KLIKA dąży do osiągnięcia korzyści i przynosi szkodę innym,
KLIKA to: mafia, banda, szajka, gang, zgraja ...

Proszę więc kolegę, aby nie rozśmieszał szerokiego grona środowiska polonijnego, a jednocześnie przesyłam podziękowanie za dodatkowe objaśnienie podsumowujące działalność parasola oraz sprecyzowanie definicji, czym/kim jest Forum Polonii. Możliwe, że kolega już zapomniał, więc jesteśmy skłonni zacytować wcześniejszą krytykę kolegi na temat Forum Polonii, którą wielu zachowało w archiwach, a która nawet zaprotokołowana została w aktach Forum Polonii. Nawet ze mną kolega kilkakrotnie dzielił się zamiarem „definitywnego” wystąpienia z Forum. Zresztą ostatnia wypowiedź kolegi mówi sama za siebie: „ocena diaspory polskiej i krytyka Forum Poloniiw wielu punktach jest słuszna i odzwierciadla stan faktyczny, ja również kilkakrotnie pozwalałem sobie na wyrażanie wątpliwości dotyczących działalności Wspólnoty Polskich Organizacji w Austrii”, myślę, że słowa te nie wymagają komentarza.

W dalszym ciągu protestu kolega pisze: „Nie będę dochodził moich praw osobistych na drodze sądowej, bowiem usatysfakcjonowałoby to wiele, niestety, osób żyjących sensacjami i miałoby niekorzystny wpływ na i tak już mało pozytywny wizerunek Polonii austriackiej, natomiast domagam się z całą stanowczością publicznego odwołania oszczerczych pomówień”.

Szanowny kolego, przecież już w sześciu odcinkach domagam się, aby Forum Polonii swoimi kłótniami, samowolą i bezprawiem, nie przyczyniało się do jak najgorszego wizerunku Polonii. Moje słowa to nie oszczercze pomówienia lecz fakty. Nie żyjemy w średniowieczu więc nie można prostować prawdy, gdyż prawda jest jedna i dlatego prosta. To tak jakby kolega domagał się abym w 21. wieku ogłosiła, że że słońce krąży wokół ziemi i skłaniał mnie do zatajenia dowodów na to że jest na odwrót. W pierwszej części „Męczenników.” zaznaczyłam z góry, że to co piszę nie jest wyssane z palca, a na każde moje słowo mam dowody, pisemnie potwierdzenie świadków i dokumentację. Jestem świadoma tego co robię i zdaję sobie sprawę z konsekwencji, dlatego nie mogłabym pozwolić sobie na oszczerstwa, pomówienie i kłamstwo. Niczego nie odwołam, a wręcz przeciwnie, potwierdzam to co napisałam.

Następna bardzo istotna sprawa, choć trochę na życzenie. Wielu byłych członków Forum Polonii ma olbrzymi żal, do kolegi, czyli byłego przewodniczącego Sądu Koleżeńskiego oraz zeszłorocznego wiceprezesa, który nic nie zrobił w kierunku zreformowania chorego sytemu w organizacji, a wręcz hamował jego demokratyczny rozwój. Przypomnę niezbyt pochlebne fakty. Jako przewodniczący Sądu Koleżeńskiego kolega nie zareagował na obelgi oraz furię całej KLIKI Forum, przeciwko jednej kobiecie, wtedy przewodniczącej Komisji Rewizyjnej i nie zaprotestował nawet jednym słowem, na obelgi, krzyki, wyzwiska i kreślenie dokumentów, chociaż wcześniej telefonicznie i pisemnie przewodniczącą poparł. Będąc świadkiem takiego zachowania członków zarządu, kiedy bez hamulców, w bardzo ordynarny sposób „linczowali” koleżankę - brak reakcji i sprzeciwu jest równoznacznym przyzwoleniem kolegi na tego typu metody parasola.

Protesty powinien był kolega kierować wcześniej, przeciwko nielegalnym działaniom Forum. Jeśli członek zarządu przyzwalał na łamanie przepisów statutowych, na zakłamanie historii stowarzyszeniea, tuszowanie faktów i posługiwanie się chytrymi chwytami, to znaczy że sam brał w tym udział. Bo jak można wytłumaczyć sytuację, kiedy wiceprezes nie reaguje na to że np. nie można przyjąć członka zarządu na telefon, bez jakiegokolwiek zgromadzenia. Przypomnę też, kiedy kolega osobiście przyjechał z Klagenfurtu do Wiednia, po to aby przegłosować i zablokować kilka niewygodnych dla „zarządu” wniosków, złożonych przez cztery młode organizacje, włącznie z wnioskiem postawienia pani prezes pod sąd koleżeński (chyba nie bez powodu!). Podstępnym sposobem, wbrew przepisom i statutowi, KLIKA pozbyła się niewygodnego członka zarządu, którego głos mógłby przechylić szalę i zmienić bieg działalności Forum Polonii w pozytywnym kierunku. Jak zatem nazwać te cztery osoby (mianujące się wtedy organizacją dachową), które wszelkimi sposobami postanowiły osiągnąć swój cel i wykiwać „przeciwnika”? Wielu działaczy rozpaczliwie szukało poparcia u "wyważonego, rzetelnego i sprawiedliwego wiceprezesa", bo taką opinią się kolega cieszył. Najwidoczniej wszystko puste frazesy, w stylu pyk, pyk, pyk z fajeczki.

Wcześniejszy przewodniczący Sądu koleżeńskiego a potem były wiceprezes mógł mieć duży wpływ na przebieg zdarzeń i sytuację w Forum, niestety większość działaczy zawiódł i rozczarował, a dziś ta sama osoba protestuje przeciwko prawdzie. Powyższe fakty nie stawiają kolegi w najlepszym świetle. Dlatego, jeśli były członek zarządu pisze protest i domaga się opublikowania go na naszej stronie internetowej, to proszę nie zapominać o swoim biernym uczestnictwie, co jest jednoznaczne ze zgodą na podstępne gierki i przekręty zarządu Forum Polonii.

Owszem zdarzali się ludzie i dzisiaj jest cześć przynależących do FP prawych i uczciwych. Problem w tym, że tych nie dopuszcza się do niczego, służą jedynie jako pionki do przeprowadzenia planów ludzi niespełnionych, żądnych „zaspokojenia własnych ambicji, tytułów, które w cywilnym życiu, z racji braku umiejętności byłyby w zasięgu marzeń, ludzi pragnącymi mieć władzę nad innymi (...)”. (patrz czźść V).

Zgadzam się z wypowiedzią kolegi, że „moja skromna gotowość wyczulenia (ad. red. z pewnością nie pouczenia!) historyków i socjologów, którzy będą opracowywać genezę Polonii austriackiej dowodzi wysokiej oceny własnej wartości” i zaznaczam, że nie mam z tym najmniejszego problemu, uważam wręcz, że jako redaktor naczelny gazety polonijnej mam do tego pełne prawo.

W swoim proteście kolega zarzuca mi również, że w części pierwszej pominęłam organizację „Sobieski” z Klagenfurtu, nie kwalifikując jej do tych większych stowarzyszeń polonijnych, na wzór Linzu i Innsbrucka. Rzekomo „Klub Sobieski” liczy: cytuję „78 członków i biorąc pod uwagę bardzo niewielką ilość Polaków w Karyntii (ok. 350 osób) to jest czym się pochwalić”. Wcale tego nie neguję, tylko pytam, gdzie można zasięgnąć informacji na temat tego stowarzyszenia? Klub Sobieski nie posiada nawet strony internetowej, więc jak może osoba spoza Klagenfurtu cokolwiek dowiedzieć się o tej organizacji. Forum Polonii nie podaje na swojej stronie internetowej żadnych, nawet skąpych informacji odnośnie stowarzyszeń przynależących do parasola. Jak już w I części ujawniłam, brak numerów ZVR, czyli numerów rejestracyjnych organizacji zrzeszonych w Forum Polonii. Wyszczególnione są nazwiska członków zarządu i podana jest ich funkcja, brak jednak informacji jakie stowarzyszenie reprezentują. Osoba z zewnątrz, a nawet zorientowany działacz, nie jest w stanie znać wszystkich członków zarządu, tym bardziej, że wielu z nich wciąganych jest do Forum Poloni ina zasadzie „łapanki”, czyli kogo uda się przekabacić na biernego pionka (który nie musi przychodzić na zebrania) i przekonać aby zagłosował i przegłosował postulaty KLIKI.

Zapytuję więc Czytelników, kto (a jeśli tak, to ile osób) zna nazwisko prezesa klubu „Sobieski”? Stowarzyszenie nie posiada żadnego źródła informacyjnego, nigdy nie widziałam prospektów czy też ulotek na temat tej organizacji, nie promowana jest jej działalność. Żadna gazeta, nawet polonijna, nie rozpisywała się o tym stowarzyszeniu, któż zatem w Wiedniu (i w innych krainach) może wiedzieć czym się zajmuje i ilu ma członków? Czy to według metody parasola: „ecie-pecie, wiemy ale nie powiemy!”.

Dlatego proszę nie mieć pretensji, że śmiałam pominąć tak duże stowarzyszenie z Karyntii. Nikt was nie pochwali, jak sami tego nie zrobicie, a troszeczkę promocji jeszcze nikomu nie zaszkodziło. Jedyną informacją o istnieniu Klubu Sobieski, która w ostatnim czasie dotarła do Wiednia, było zgłoszenie w ramach Dni Polskich 2012 imprezy w niedzielę 16 września 2012r. czyli: „mszy świętej, wspomnienie o Ojcu świętym i grill w parku” – ot, spotkanie wiernych, współorganizowane zresztą przez Zakon Kapucynów. Niektórzy księża robią to co tydzień. Proponuję podpatrzyć organizacje z Linzu i Innsbrucku, które informują Polonię nwesletterami o swojej działalności, a w dobie internetu pomyśleć o najskromniejszej prezencji wirtualnej, a wtedy na pewno nikt nie pominie, tak dużej organizacji polonijnej, jaką rzekomo jest Klub „Sobieski” w Klagenfurcie.

Proszę nie przypisywać mi ambiwalentnej nuty i nie przekręcać mojego sformułowania odnośnie rzekomo „wszystkowiedzącej” pani prezes. Wypowiedź moja brzmiała zupełnie inaczej. Zainteresowanych tematem najmłodszej emigracji zarobkowej odesłałam do „do oblatanej w tej kwestii prezes Forum Polonii, która miała odwagę wygłaszać tezy na ten temat, na sympozjach poza granicami Austrii”, co miało faktycznie miejsce i do dzisiaj wzbudza pobłażliwy uśmiech na ustach u wielu osób.

Zarzucać akurat mnie brak logiki, to tak jakby ktoś twierdził, że jestem czarnoskóra. Były wiceprezes Forum Polonii powinien wiedzieć, że w statucie tej organizacji nie ma ani słowa o pomocy biednym lub bezdomnym Polakom (odsyłam do statutów: § 2 Cel działania, oraz § 3 Środki i metody zmierzające do urzeczywistnienia celów), chociażby z tego prostego powodu, że organizacja Forum Polonii nie ma nawet środków na swoje własne podstawowe potrzeby, a żyje z darowizn polskiego i austriackiego podatnika. Jak może organizacja, która przez dwadzieścia lat na siebie ani grosza nie zarobiła, którą nie stać na czynsz, czy też prowadzenie sekretariatu – jak może taka organizacja pomagać innym. Jeżeli ktoś z członków zarządu chce zająć się pomocą bezdomnym, to jego wola. Nie znam Polaka w Austrii, który komuś w przeszłości nie pomagał lub aktualnie nie wspiera, ale nikt nie robi tego przed kamerą telewizyjną. Taka akcja wypływa z wewnętrznej potrzeby i jest akcją prywatną, więc nie należy jej podszywać pod działalność stowarzyszenia. Gdyby nawet parasol chciał się tym zająć, to musiałby zmienić statuty i zarejestrować organizację o celach charytatywnych. Poza tym do takiego przedsięwzięcia potrzebny jest fachowy i oczywiście opłacony personel. Upiększanie wizerunku Forum Polonii poprzez wręczanie przez panią prezes biednym ludziom placka i sałatki przed kamerą telewizyjną, jest wręcz niesmaczne. No chyba, że pani prezes ma syndrom Kate Middleton.

Sekcja o której w pierwszej części „Męczenników...” sugerowałam, nie miała na celu otoczyć opieką bezdomnych i i bez środków do życia Polaków, gdyż tym zajmuje się szereg miejscowych instytucji oraz organizacji humanitarnych takich jak Czerwony Krzyż, Heimhilfe, Samariter-Bund, Essen auf Rädern, Volkshilfe, Sozialreferat itd. Ten kto chciał, poprawnie zrozumiał moją wypowiedź i intencję i wie, że mowa była o Polakach w Wiedniu/Austrii, którzy niegdyś dali dużo z siebie dla Polonii, a dziś społeczność polonijna o nich zapomniała. Takie osoby Forum Polonii powinno mieć w rejestrze i zastanowić się, czy byli członkowie np. nie zechcieliby uczestniczyć w uroczystościach polonijnych i chociażby zorganizować dla nich transport. Wielu z aktywnych niegdyś działaczy nie dostaje dzisiaj nawet zaproszenia na otwarcie Dni Polskich. Jestem dziwnie przekonana, że po wycofaniu się kolegi z życia polonijnego, pies z kulawą nogą nie zainteresuje się co robi takowy pan w fajeczką, a z pewnością nawet koledze będzie miło, gdyby zarząd pomyślał o tym, żeby zaprosić go, czy przywiść do Wiednia na jedną z uroczystości.

Zarzut, że przyczyniam się do skłócenia Forum Polonii jest bezpodstawny i nielogiczny. Nigdy nie należałam i nie będę należała do tej organizacji, więc nie mogłam, a wręcz nie chcę mieć wpływu na działalność organizacji, która jest bezprawna, nieuczciwa, kumoterska, podstępna, chciwa, płytka, a przez to niegodna patrioty i uczciwego działacza polonijnego.

Owszem, redakcji wystarczy cywilnej odwagi aby zastrzeżenia kolegi opublikować na łamach I love Polen, co też poniżej czyni.
Tylko może najpierw powinien tej odwagi nauczyć sie sam protestujący, a później tą cywilną odwagą zarazić zarząd Forum Polonii, tak by przy wpływaniu wniosków o sąd koleżeński wobec pani prezes, męczennicy nie stosowali cwanych sztuczek takich jak zagubienie wniosku, wcześniejsze zawieszenie osoby składającej wniosek, zmiana kolejności zgłaszania wniosków, a nawet co miało miejsce ostatnio, wspieranie puczu w klubie Ostoja przeprowadzonego przez skompromitowaną, niewiarygodną i zaprzyjaźnioną z prezes Forum Polonii, panią skarbnik. Do wczoraj jeszcze prawomocna prezes klubu „Ostoja” złożyła w obecności posła i konsula oświadczenie o bezprawnych działaniach skarbnika, a dziś nowa prezes w porozumieniu z zarządem Forum Polonii zaciera ręce jak wykolegowała członków swojego klubu. Ale wszystko to, spływa po zarządzie i podpisującą się pod wszystkim panią prezes Forum Polonii, jak po kaczce. A parasol bije brawo.

Na marginesie, ciekawi mnie, co kolega wniósł do życia polonijnego i jakie pomysły przez lata udało mu się przeforsować. Z całą pewnością kolega sprawdził się w roli obrońcy betonu, ale czy poza satysfakcją coś jeszcze z tego wnikło, nie wiemy. Czy rola mędrca pykającego fajeczkę była udana, czy może zaplanowana, gdyż jak widać z powyższego dla większości Polonii, była to rola zupełnie bez treści.

Swoją drogą dziwi mnie, że Forum Polonii nie chce lojalnie opublikować poniższego protestu na swojej stronie internetowej, za tyle wcześniejszego zaangażowania kolegi na rzecz KLIKI.

Z przyjacielskim pozdrowieniem
Renata Olczykowski

Czekam na dalsze polemiczne listy od czlonkow FP czyli męczenników.


Do
Redakcji I love Polen

Lektura artykułu opatrzonego „Męczennicy parasolowej sprawy” wywołała u mnie mieszaninę doznań – ocena diaspory poskiej i krytyka Forum Polonii w wielu punktach jest słuszna i odzwierciadla stan faktyczny, ja również kilkakrotnie pozwalałem sobie na wyrażanie wątpliwości dotyczącyh działalności Wspólnoty Polskich Organizycji w Austrii, ale memento pisane według formuły przyjętej przez autorkę zawiera wiele nieścisłości i insynuacji, które dotyczą mnie osobiście i mojej działalności polonijnej i nie pozwala na przejście do porządku dziennego wobec niewybrednach i niczym nieuzasadnionych oskarżeń.

W tekście kilkakrotnie wytępuje słowo < KLIKA > i odnosi się do członków zarządów Forum Polonii, których dwukrotnie w historii tej organizacji maiałem zaszczyt uczestniczyć. Aby uzasadnić moje oburzenie pozwolę sobie zacytować kilka definicji i synonimów tego słowa:
KLIKA charakteryzuje się nieuczciwością, amoralnością i bezideowością,
KLIKA działa wbrew interesom większości,
KLIKA dąży do osiągnięcia korzyści i przynosi szkodę innym,
KLIKA to: mafia, banda, szajka, gang, zgraja ...
To tylko kilka z wielu epitetów, którymi autorka artykułu oraziła mnie i wielu innych działaczy polonijnych.

Nie chcę i nie mogę zaakceptować zaszeregowania mnie gatunku oszustów, karierowiczów i przestępców.
Nie będę dochodził moich praw osobistych na drodze sądowej, bowiem usatysfakcjonowałoby to wiele, niestety, osób żyjących sensacjami i miałoby niekorzystyny wpływ na i tak już mało pozytywny wizerunek Polonii austriackiej, natomiast domagam się z całą stanowczością publicznego odwołania oszczerczych pomówień.

Treść elaboratu zawiera też wiele karygodnych nieścisłości i przeinaczań. Stwierdzenie, że < Kilkadziesiąt tasięcy Polaków zamieszkałych w Austrii nie ma o tym pojęcia, że istnieje taka organizacja > w epoce wszechobecnych i ogólnie dostępnych komputerów dowodzi tylko braku zainteresowania, co autorka kilka wierszy dalej wyraźnie podkreśla – < Powyższe obrazuje, że stosunkowo niewielu Polaków może, a wielu nie chce orientować się w układach polonijnych >

Skromna gotowość wyczulenia ( pouczenia ) historyków i socjologów, którzy będą opracowywać genezę Polonii austriackiej dowodzi wysokiej oceny własnej wartości, natomiast jej przewartościowanie może doprowadzić do ś m i e s z n o ś c i .

Ocena polonijnych organizacji jest bardzo trafna, istotnie, specjalnością
Wiednia są organizacje o małej, a nawet bardzo małej liczbie członków, wiele z nich składa się z dwóch osób, można powiedzieć, że to organizacje partnerskie ( proszę tego określenia nie nadinterpretować ). Wymienione zostały też związki polonijne skupiające większą liczbę członków, mianowicie w Linz i Insbruku. Pominięcie Klubu Sobieski w Klagenfurcie mogłoby wskazywać na smutny fakt, że oganizacja ta należy do typu wiedeńskiego i jest „ malutka „. Rzeczywistość jest inna, Klub liczy 78 członków i biorąc pod uwagę bardzo niewielką ilość Polaków w Karyntii
( ok. 350 osób ) to jest czym się pochwalić. Zwracam na to uwagę w związku z ewentualnym opracowaniem genezy Polonii austriackiej przez historyków i socjologów, który należy uczulić i przekazać właściwe dane.

Następne sformułowanie budzące zastrzeżenia dotyczące szlachetnych przysłanek ( naprawa stosunków międzyludzkich ) kierujących piórem
autorki, to odesłanie zainteresowanych do < wszystko wiedzącej prezes
Forum Polonii >. Trudno nie zauważyć nutki zwanej a m b i w a l e n c j ą,
a to z pewnością nie służy sprawie złagodzenia relacji wśród polskiej diaspory.

Niespójność, brak logiki i zaprzeczanie wcześniej wyrażanym poglądom
wydaje się być specjalnością autorki. Oto kilka przykładów:

stwierdzenie -
< działalność charytatywna nie jast przewidziana w statucie, a więc niezgodna z prawem austriackim >,

zarzut -
< nie ma sekcji, która otoczyłaby opieką osamotnionych emerytów >,

zarzut -
< Ostatnio n. p .wymyślił ( parasol - przyp. autora )aby prowadzić działalność charytatywno – opiekuńczą pomoc ......Powołano nawet specjalną sekcję i jej koordynatora >.

Poważsze zestawienie nie wymaga komentarza !

Gotowość podjęcia trudu wyliczenia osób, które skłóciły Forum Polonii jest godna pochwały, ale proszę nie zapomnieć o sobie !


Obawy dotyczące wywierania wpływu, lub żądań usunięcia tekstu , względnie zastraszania „ dywanikiem „ ( u kogo ? ) są bezpodstawne –
wystarczy powrót do prawdy i obiektywizmu.

Z przyjacielskim pozdrowieniem
Jerzy Konarzewski

PS. Mam nadzieję, że Redakcji wystarczy cywilnej odwagi i moje zastrzeżenia ukażą się na łamach I love Polen.