Kultową komedię z lat 80-tych, polskiego reżysera Juliusza Machulskiego „Seksmisja”, oglądał z pewnością każdy Polak. Do historii przeszły też błyskotliwe dialogi. W 2008 roku czytelnicy czasopisma o profilu filmowym okrzyknęli „Seksmisję „Polską Komedią Stulecia”. Dlatego trzeba wykazać wiele odwagi sięgając po tak popularny materiał. Dodatkowo, kamera filmowa i kino w ogóle, rządzą się innymi prawami niż statyczna, z ograniczonymi możliwościami scena teatralna.

Dlatego reżyserka Agnieszka Salamon adaptując szlagierowy scenariusz filmowy na potrzeby teatru nie miała łatwego zadania. A jednak udało się. Zagrano trzy przedstawiania; 2., 3. i 4 grudnia 2016 r., w wypełnionej po brzegi sali Teatru Brett - dla wielu nie starczyło biletów. 

Niegdyś „Seksmisja” nawiązywała do totalitaryzmu i realiów życia w PRL. Agnieszka Salamon w swojej wersji teatralnej rozbudowała koncepcję, odwołując się do folkloru. Posłużyła się również wspólnotą Koła Gospodyń Wiejskich, jako formą przekazu dobrowolnej, samorządnej, niezależnej społecznie i zawodowo kobiety. Tego typu aluzje dodały sztuce pikanterii i w genialny sposób zaakcentowały polskość. 

W rolę Maksa (niegdyś mistrzowsko zagraną przez Jerzego Sztuhra) wcielił się Paweł Wyziński, a Albercika (Olgierd Łukaszewicz) zagrał Amsel Jaeger (na premierze grał ją Andrzej Jaslikowski). W roli Lami i Emmy wystąpiły dwie pierwszoplanowe gwiazdy teatru Vademecum: Paulina Środa i Ewelina Staroscik, chociaż na zdjęciach zauważyłam, że na premierze tę rolę grała Agnieszka Osuch. Filmową kreację Beaty Tyszkiewicz, szefowej Archeo - dr. Berna, przejęła Agnieszka Gęgotek-Osuch. Piotr Kwaśny wystąpił w dwóch rolach - profesora Kuppelweisera, a następnie strażniczki. Poniekąd na miarę otrzymała rolę Anna Hoenig, która zagrała rolę starowinki pamiętającej czasy z przed wojny. Jej Ekscelencję (odegraną w filmie przez Wiesława Michnikowskiego) odtworzył Paweł Wójcik. Zresztą, każdy z pozostałych aktorów miał swoje pięć minut: Katarzyna Bartnik, Milena Dlugokecki, Beata Paluch, Monika Skwarczyńska, Dorota Subocz, Maximilian Jasiński, Andrzej Jaślikowski, Andrzej Kieronski, Adam Pietraszkiewicz, oraz Oliwia Osuch

Generalnie dobrze przygotowana i ciekawie rozpracowana koncepcja sztuki, z podpisami w języku niemieckim, co nie tylko rodakom umożliwiło teatralnych doznań. Oprócz szefa Wydziału Kultury Miasta Wiedeń, Hajdera Sari, około 30% widzów stanowili Austriacy.

Świetny, doskonale dobrany podkład muzyczny, kostiumy, rekwizyty i dekoracje, genialna pointa, wszystko skrupulatnie przemyślane. Jak przystało na amatorów, tych parę niedociągnięć należało do dobrego tonu. Brawa dla całego, 16-osobowego zespołu z inicjatorką i szefową Teatru AA Vademecum, Beatą Paluch na czele.

RO.

P.S. Moje marginalne refleksje.

W przyszłości proponuję przygotowanie tekstu prasowego z nazwiskami wykonawców. Nie każdy jest w stanie odczytać koncepcję reżysera i niewielu zna wszystkich aktorów z imienia i nazwiska. Nawet plakat nie podaje, kto jaką rolę gra. To niezwykle ważne aby uniknąć prasowych pomyłek i bardzo istotne dla promocji zespołu teatralnego. Sama nie jestem pewna, czy wszystkie nazwiska w tym tekście się zgadzają.

Polonijny teatr to wspaniały pomysł na pożyteczne spędzanie czasu w grupie. Zespół teatralny zaprzyjaźniony z grupą polonijnych miłośników żeglarstwa - wspólne (co osobiście mogłam latem doświadczyć) mecze siatkówki, pikniki, grylle, żagle etc. bez polonijnego gadania”, „baju baju nocą, baju baju w dzień”. 

Fot. D. Buttler