dni tygodnia

dni tygodnia zacznę od wtorku,
bo nieurodziwy
cały w szarościach
jakby posrebrzony
patyną czasu
już trochę zmęczony
a dopiero – wtóry

poniedziałek
szczęście początkującego?

czwartek
dotrzymuje kroku środzie
choć już z lekką zadyszką
pilny i odpowiedzialny
filozofii „złotego śrdoka!

środa
w połowie drogi od niedzieli do niedzieli
tygodniowa służbistka

piątek
jak strudzony pielgrzym
po ciężkim tygodniu pracy
marzy tylko o tmy, by w końcu
usięść
wygodnie w fotelu
z gazetą
lub lunetą, by odczytać gwiazdy

niedziela
koronowana królowa tygodnia
w purpurze w kalendarzu

sobota
pachnie już po trosze
szarlotką niedzielną
znudzeniem sytości

ósmy dzień tygodnia
dobry Bóg
zrobił, co mógł
by go nie było
w nieskończoność ósemki
pewno trwałby wieczność
całą

poniedziałek
szok
po niedzieli
pozostaje nawet w imieniu
cios
bokserski
w samo sedno wolności
powrót do realności
codziennego życia
przy pomocy
warczącego nad ranem
budzika

środa
poniedziałkowy szok
przepadł w wirze pracy zajęć
środek celu pracy
tryby na najwyższych obrotach
równe szanse
zmęczenia i nadziei
odpoczynku

czwartek ....

 

------------------------------------


dom

Eskimos wchodzi do iglo
i choć dom zbudowany ma z lodu
jest on dla niego
najcieplejszym miejscem na świecie

------------------------------------

Goethe odpoczywający

rozsiadł się tak wygodnie
w miękkim fotelu
jakby odpoczywał zmęczony
po - życiu

oczy ma przymrużone
grymas znudzenia
przejedzenia
przesycenia
na łakomych wargach
na miękkich ustach,
które wiedeński wiatr muska
jak kiedyś muskały
namiętnie całując
Muzy jego życia
dziś - w przeszłość odeszłe...

siedzi wygodnie w fotelu
leniwie rozparty niedbale
przerzuca w myślach
swoich stronic karty
świadomy, że
geniusz mu przypadł
od Boga
w udziale

spod przymkniętych powiek
wzrok zapatrzony w cudność Wiednia
- miasta, w które pomnik jego
niezwykły
oryginalny tak
kompozycyjnie przepięknie wrasta

twarz poety zmęczona
i nabrzmiała
o takich męskich twarzach
się powiada:
O! . . .To widać,
że z niejednego kielicha wino degustował
z niejednego pieca jadał!
i że
"nic co ludzkie nie było mu obce",
że... z diabłem samym paktował,
że samemu diabłu dię spowiadał...

...przymknięte powieki
niedbała, jak za życia poza:

Goethego pomnik w Wiedniu /ideą wspaniałą bryła ożywiona!/
...takim niech zapamiętają go wieki

kompozycja ta
to najpiękniejszy pomnik w Europie
ktokolwiek tędy przechodzi
na chwilę zastyga
i wzrok w nim topi

to żywy Goethe
- n i e skamieniałość!

ten życia koneser
patrząc na tętniące ulicą życie
wpada w zamyślenie
wpada w żałość
po przebytym bycie...

i znów zbiega się oglądających tłum dookoła

"... stawajcie dalej nieco - chcę wzburzona zawołać -
słońca Mistrzowi nie zasłaniajcie!
nie zabierajcie powietrza!
On wciąż błagalnym głosem
konającym
w nieskończoność przestrzeni
"więcej światła!"
woła....

 

Wiedeń, dn.28.8.1999 r.