Odzyskanie niepodległości przez Polskę, po 123 latach rozbiorów, obchodzone jest 11. listopada jako Narodowe Święto Niepodległości. Jest to dzień wolny od pracy i święto państwowe - przywrócone przez sejm w 1989 roku.

Polonijna organizacja dachowa - Forum Polonii (samozwańczy przedstawiciel polonijnej diaspory w Austrii) przez 22 lata nie podjęła inicjatywy, aby zaakcentować obchody Święta Niepodległości. Jedynie „Strzecha” - najstarsza organizacja polonijna w Austrii, co roku z tej okazji organizuje uroczystą akademię, a od trzech lat również grupa działająca przy Polskiej Misji Katolickiej na Renwegu. Ponieważ pielęgnowanie kontaktów z Polakami zamieszkałymi za granicą oraz współpraca z organizacjami polonijnymi jest jednym z zadań misji dyplomatycznych, dlatego ambasadorzy placówek na całym świecie zapraszają co roku na uroczyste przyjęcia z okazji Dnia Niepodległości do salonów ambasad RP. Podkreśla się w ten sposób patriotyczną więź rodaków zamieszkałych zagranicą, przy czym uroczystość jest też wyśmienitą okazją do wręczenia odznaczeń państwowych zasłużonym działaczom. Podobnie praktykowała przez lata Ambasada w Wiedniu, chociaż poprzedni ambasador stworzył inny model i zapraszał przedstawicieli wiedeńskiej dyplomacji oraz środowisk polonijnych na uroczyste koncerty do Konzerthaus. Tak czy inaczej, grono działaczy polonijnych brało udział we wspólnych obchodach święta dla każdego patrioty jakże ważnego. 

W tym roku mieliśmy dwie niespodzianki! Stowarzyszenie Passion Artists wraz z orkiestrą Camerata Polonia przygotowało miniaturę polskiej opery narodowej St. Moniuszki „Halka”, a za inwencję i wspaniale wykonanie artyści zostali nagrodzeni brawami na stojąco. Druga nowość to raczej ewenement, spowodowany niebywałym krokiem ze strony ambasady. Otóż, tym razem panowie dyplomaci oddali pałeczkę „zwykłej” p. Kopeć, aby ta dokonała wyboru gości na bankiet do ambasady!? Dodatkowo nazwisko p. Kopeć figurowało na zaproszeniu ambasady obok JE Pana Ambasadora Republiki RP w Austrii Artura Lorkowskiego - p. Kopeć witała też w ambasadzie gości(!?). Obawiam się, że tym razem ambasadzie zabrakło dyplomatycznej finezji, gdyż wielu zaproszonych grzecznie odmówiło uczestnictwa, tłumacząc się kurtuazyjnym brakiem czasu, natomiast pani prezes „strzeliła sobie w kolano”. Jak by nie było, fakt ten jest niezaprzeczalną demonstracją poparcia ambasady dla swojej pupilki, za to w Polonii mocno krytykowanej i nie cieszącej się sympatią osoby. O ile się orientuję, dyplomata powinien przystawać z reprezentującymi te same szczeble i nie jestem pewna czy wypada aby przedstawiciele dyplomacji najwyższego stopnia zapraszali innych dyplomatów wspólnie z panem Zenkiem Kapustą i Felkiem Zdankiewiczem. No cóż, z Polonią liczyć się nie trzeba więc tu żadne protokoły nie obowiązują. 

Wygląda na to, że p. Kopeć w swoim zaślepieniu, mając oczywiście „plecy” i przyzwolenie placówki dyplomatycznej, dała upust frustracji i odgryzła się na każdym, kto się jej kiedykolwiek naraził, bezwzględnie wykreślając z listy zwykle zapraszanych przez ambasadę działaczy. Tych posłusznych i jeszcze nieświadomych - głównie osoby zapisane do Forum Polonii dosłownie parę miesięcy temu, prezeska nagrodziła wprowadzeniem na salony, czyli zaspokoiła ambicje, do wczoraj jeszcze poza zasięgiem ich marzeń. Wykluczenie zorientowanych w sytuacji polonijnej działaczy, pozwoliło p. Kopeć odczytać bez ogródek baśniową przemowę o „wielkich osiągnięciach i jakże szerokiej działalności Forum Polonii”, bo przecież dużo łatwiej jest zaserwować truizmy tym, którzy organizacji i samej prezes jeszcze nie znają. 

Poniżej skrótowa analiza obecnego Forum Polonii, po to aby; 1. niezorientowani zrozumieli, że organizacja ta wchodzi w skład konstrukcji Polonii ambasadzkiej i 2. dlaczego Polonii austriackiej jest zupełnie nie potrzebna. 

Najistotniejszym argumentem na zbyteczność Forum Polonii jest fakt, że tak naprawdę organizacja ta jest towarzystwem wzajemnej adoracji. 3 - 5 osób, w zależności kto z kim się pokłócił, bo tak jak już wcześniej pisałam Forum skłóca i dzieli Polonię. Zrzeszone pod parasolem organizacje służą jedynie statystyce i przynależą tylko na papierze, w zamian za marne grosze na zorganizowanie imprezy - pod warunkiem, że działalność odbędzie się w ramach tzw. Dni Polskich. (Znane są przypadki, jak szantażowano nie przyznaniem dofinansowania organizacjom, które nie chciały uczestniczyć w „Dniach Polskich”). Forum Polonii to nic innego tylko kontrolowany polonijny folwark, opisany przez Orwella, na którym nawet niedawno odkryto autentyczny podsłuch. Wprawdzie ten fakt nikogo nie zdziwił, aczkolwiek wywołał emocje, gdyż co innego jest podejrzewać, a co innego złapać na gorącym uczynku. Nawet gdyby ktoś zechciał cokolwiek zmienić w działalności tej organizacji, nie może mieć wpływu na żadne postanowienia, gdyż pani prezes posłuszna obowiązującej linii, o wszystkim decyduje sama i niewygodne jej osoby z posiedzeń wklucza, posługując się przy tym czarodziejskim kluczem, czyli 13 paragrafem w statucie Forum. Wytyczne przychodzą z ambasady na prywatną skrzynkę p. prezes i nikt z zarządu nie może mieć do nich dostępu, gdyż są poufne. Mąż pani prezes chwali się wkoło, że jego żona co miesiąc jeździ do Warszawy, pytanie tylko w jakim celu; szkolenia, sprawozdania, donosy? W kuluarach znajomi wspominają zdziwieni, jak jeszcze półtora roku temu p. Kopeć skarżyła się wszystkim na swoje niespełnione życie gospodyni domowej – a więc jakże podatny materiał, do programu szkolenia „liderów polonijnych”. 

Obecny Zarząd Forum Polonii to: 

prezes p. Teresa Kopeć - jest prezesem zaledwie od roku i jeszcze przed czterema laty nikt jej w Polonii nie znał. W swojej „karierze” polonijnej nie zasłużyła się żadną działalnością, oprócz tego, że zasłynęła w VPI przygotowując pasty i kanapki. Wtedy została „przechwycona” przez byłego wieloletniego prezesa FP i dokooptowana do Polskiego Towarzystwa Sportowego. Uprawiany przez prezeskę sport ze szmatką wischi- waschi (jej mąż również „sportowiec”) umożliwił mandaty wyborcze w jednym i drugim stowarzyszeniu. Na krótko przed tym, zanim p. Kopeć została prezesem, była skarbnikiem Forum Polonii. O prowadzeniu ksiąg pani skarbnik nie miała pojęcia, czego zresztą sama nie ukrywała, a w środowisku polonijnym miała opinię osoby niezrównoważonej. Dzisiejsza pani prezes, na co dzień w dalszym ciągu gospodyni domowa, mieszka w Austrii niemalże od 20 lat, gdzie nigdy nie pracowała, gdyż ledwo włada językiem niemieckim. Być gospodynią domową to nie wstyd, ale bez kompetencji pchać się do pierwszych rzędów i reprezentować Polonię, zaszczycać prezentacje lub odczytywać teksty w języku, którego się nie zna, to wymaga tupetu. Oburza to wielu działaczy, którym brak cywilnej odwagi i niestety tylko za plecami się skarżą. 

wiceprezes Julian Gaborek, prężnie działający prezes Wspólnoty Polaków w Górnej Austrii z Linzu, ośmielił się kilkakrotnie panią prezes skrytykować ale jej jednak nie zagraża, gdyż mieszka za daleko od Wiednia. W ambasadzie na przyjęciu go nie było i są podejrzenia, że prezeska go z bankietu wykluczyła. 

sekretarz Elżbieta Zamojska (seniorka po siedemdziesiątce, na tę funkcję powołana telefonicznie przez p. prezes bez żadnych wyborów i głosowania), podnóżek p. prezes, kontrowersyjna skarbnik ze stowarzyszenia seniorów „Ostoja”, oskarżona o nadużycia w swojej macierzystej organizacji, w dużych łaskach prezeski, gdyż pomogła jej wielokrotnie w manipulacjach personalnych zarządu, więc do ambasady została zaproszona. 

W skład towarzystwa wzajemnej adoracji wchodzi również: 

skarbnik, Cezary Zaniewski, nikt go nie znał, działa w Forum Polonii od około roku wbrew przepisom, gdyż statut mówi: § 11 Punkt (1) „Zarząd składa się przynajmniej z 5 członków: prezesa, wiceprezesa, sekretarza, skarbnika, 1 członka zwyczajnego oraz 3 członków rezerwowych (bez prawa głosu). W Zarządzie Forum nie mogą się znajdować przedstawiciele tej samej organizacji”. P. Zaniewski i p. Kopeć są natomiast członkami PTS - Polskiego Towarzystwa Sportowego w Austrii, a jeśli tak jest, to zarząd jest nieważny i działa nielegalnie. (dopisek red.: P. Zaniewski może należeć do pięciu innych stowartzyszeń, to nie zmieni faktu, że jest również członkiem tej samej organizacji co p. Kopeć. Metody opisane są szczegółowo w 3. części "Męczeników..." patrz: aktualny wyciąg z rejestru stowarzyszeń). Pan Zaniewski jest obecnie bardzo oddany prezesce, za to, że go zabrała do Pułtuska na Zjazd Polonii. Na temat jak dobierani byli uczestnicy zjazdu przeczytać można w bardzo ciekawym wywiadzie z posłem Arturem Górskim pt. „MSZ tworzy nową własną Polonię” www.wicipolskie.org/index.php?option=com_content&task=view&id=7249-

członek zarządu Elżbieta Akwa-Asare, osoba świetnie się trzymająca, niemniej seniorka. Pani Akwa-Asare, to kolejny „podnóżek” prezeski, wykorzystywana jest przez nią w każdej podbramkowej sytuacji. Prezeska doskonale zna słabości pani Akwa-Asare (scena, zaszczyty i dawno obiecane odznaczenie), którymi ją trzyma w szachu. Do ambasady jednak jej nie zaprosiła, na co urażona p Akwa-Asare wydzwaniała do prezes, aby się dowiedzieć dlaczego nie dostała zaproszenia. Później prezeska najprawdopodobniej musiała jej coś obiecać, gdyż nagle pani Akwa-Asare zmieniła zdanie i kłamliwie potwierdziła, że lista zaproszonych gości sporządzona była wspólnie z nią(!), tylko ambasada ją zmieniła. (Red.: Droga Elu, nie bądź naiwna. Cała Polonia już o tym szepcze, że p. konsul T. Oliwiński dawno wyrzucił do kosza wniosek o odznaczenie Ciebie. Pomyśl, że Twoja prezeska pierwsza będzie blokowała odznaczenie, aby się jeszcze długo Tobą wysługiwać.)

Ostatnią osobą i drugim członkiem zarządu jest Mirek Wałęga, który rzekomo wylansował (albo mu się tak wydaje) panią Kopeć, tylko stał się „nieposłuszny” i wobec tego jest mobbingowany przez KLIKĘ. Na ostatnim zebraniu prezesów zebrał wiązkę wyzwisk i ciosów poniżej pasa, dlatego, że domagał się od p. Kopeć przejrzystości i uczciwości, bo tak właśnie wyglądają posiedzenia zarządu Forum Polonii.

W zeszłym roku podczas wyborów do zarządu p. Kopeć nakazywała „podnóżkom” aby go wykreślić z listy, w co p. Wałęga, długo nie mógł i dopiero uwierzył, gdy świadkowie potwierdzili tę informację. To też było powodem, że z trudem dostał się do zarządu i to tylko jako członek rezerwowy. Dopiero po odejściu byłej sekretarz A. Rutkowskiej przywrócony został do łask i przejął jej funkcję sekretarza, gdyż tak jak przed rokiem, zaczęło brakować dusz w zarządzie. Z funkcji tej ostatecznie sam zrezygnował i w hierarchii zsunął się do zwykłego członka zarządu.

Ze względu na dużą i częstą różnicę zdań, p. Wałęga ponownie popadł w niełaskę pani prezes, która zemściła się za brak zaproszenia na 10-lecie jego stowarzyszenia iPolen i nie zaprosiła go do ambasady. Moim zdaniem p. Kopeć załatwiła sprawę w ten sposób: sama sporządziła listę gości, którą przedstawiła zarządowi, czyli (nie można zapomnieć) 2-3 osobom. Na liście faktycznie znalazło się parę osób, które potem zaproszenia nie dostały.

Pan Wałęga widząc duże tendencje w doborze gości, poprosił prezes o uzupełnienie listy. Ta skwitowała to lapidarnie, że „zarząd tak postanowił i koniec”, po czym wysłała do ambasady zupełnie inną listę, na której nie było p. Akwa-Asare oraz zabrakło wielu zasłużonych w Polonii działaczy. Teraz nikt nie jest w stanie tego prezesce udowodnić, więc nie może się przyczepić. W prosty sposób wina za brak zaproszenia zepchnięta została na placówkę dyplomatyczną, a ta tłumaczyć się nie musi.

Oto całe Forum Polonii, jedyna popierana przez ambasadę organizacja polonijna, która uzurpuje sobie prawo do reprezentowania kilkudziesięciotysięcznej Polonii w Austrii i do decydowania o jej losach. Na szczycie tej organizacji posadzono postać bez najmniejszej charyzmy, bez osobowości lidera, bez wyrazistego charakteru i bez charakterystycznych cech przywódcy - czyli kompetencji, wizji, uczciwości i pokory, ale za to marionetkę, którą można manipulować. To kompromitacja, aby taka postać decydowała o tym, komu ze środowiska polonijnego wolno świętować w ambasadzie Narodowe Święto Niepodległości. Polonio uwaga, za chwilę usłyszymy „bedem prezydentem bo chcem”!

Przypisek redakcji.

Polonia to nie 1-3-osobowe organizacje zrzeszone w Forum Polonii(!). Polonia to głównie ludzie nigdzie nie zrzeszeni, względnie skupieni w niezależnych organizacjach polonijnych, które dużym kołem omijają ten połamany, więc nikomu nieprzydatny parasol.

Polonia to w dużej mierze inteligencja zintegrowana w austriackim środowisku pracy: lekarzy, inżynierów, profesororów, artystów, przeróżnych fachowców, ale też pensjonistów czy studentów. Polonia, to niestety też ta biedna, zarobkowa oraz najmłodsza emigracja, która przyjechała tu za chlebem, licząc na trochę szczęścia i lepszy byt. Każda z tych grup ma różne, najczęściej bardzo sprzeczne interesy, których jedna wspólna organizacja pogodzić nie jest w stanie, a nawet nie powinna. Ostrzegamy młode i jeszcze w Polonii niedoświadczone organizacje. Pani prezes będzie wam obiecywała „gruszki na wierzbie”, czyli pieniądze, zaszczyty i rychłe funkcje prezesa lub wiceprezesa, będzie zabiegać o wasze względy burzą przemiłych telefonów, prezencikami, obiadkami, zaproszeniami, obdarzy was wielką miłością. Będzie udawała, że walczy o „młodą”, więc dlatego straszyła betonem i „starą zużytą Polonią” oraz tym, że jak się nie zapiszecie do Forum, to ster przejmie zła Baba Jaga. Wszystko po to aby was wykorzystać i otrzymać wasze głosy w przyszłym roku podczas wyborów, a potem kontynuować swoją politykę polegającą na uzależnieniu Polonii. Przeżyły to w zeszłym roku na własnej skórze inne organizacje, również skupiające młodych. Wtedy p. Kopeć kilka miesięcy uklepywała sobie ludzi, którzy jej w końcu uwierzyli i przystąpili do Forum aby na nią zagłosować. Cóż z tego, zaraz po objęciu stołka świeżo upieczona prezes, zapomniała wszystkie swoje przedwyborcze obiecanki i zaczęła wprowadzać dyktaturę. Natychmiast skłóciła się z nowymi organizacjami i o dziwo, na młodych działaczach nagle jej przestało zależeć. Nowe organizacje miały tak dosyć kłótni i kłamstw prezeski, że grzecznie ustąpiły i szybko wystąpiły z Forum, a zarząd w ciągu dwóch miesięcy się rozpadł, tak że organizacja praktycznie przestała istnieć (patrz: „Męczennicy polonijnej sprawy część 5). Przetrwała nielegalnie (bez wyborów, wbrew przepisom statutowym), reanimowana wiejskim sprytem i nieuczciwością oraz rządową kroplówką. Teraz Wy nie dajcie się omamić, prawdziwe oblicze waszej prezes poznacie dopiero wtedy, jak ją ponownie wybierzecie.

No cóż, najwyraźniej jest polityczne zapotrzebowanie na usidlenie i wciśnięcie Polonii w systemy polityczne na zasadzie struktury państwa w państwie. Wygodnie jest mieć ustawionego osobnika, jako „reprezentanta Polonii” aby poprzez niego przeprowadzać logistycznie rozpracowane działania. Tylko, że takie traktowanie Polonii wymaga wyjaśnienia, gdyż szerokie środowisko polonijne tego sobie nie życzy. Aby zrozumieć całokształt problemu polecam artykuł posła Artura Górskiego pt. Konstrukcja „Polonii ambasadzkiej” http://www.naszdziennik.pl/wp/32270,konstrukcja-polonii-ambasadzkiej.html

No i oczywiście polecam serię artykułów „Męczennicy polonijnej sprawy”.

Życzę miłej lektury

RO.

Dla przypomnienia PS.: Najskuteczniejsze, zbyt często nadużywane narzędzie, które umożliwia absolutną samowolę pani prezes, jest "paragraf-wytrych" §13 punkt (1).

Dzięki "wrodzonej inteligencji i nadprzyrodzonej intuicji" prezeska wie co jest dobre dla Forum i od członków wymaga roli klakierów oraz posłusznych pionków, po to by ich nazwiska wypełniały pełne wakatów listy kolejnych zarządów. W umyśle rządzącej prezes, opcja nieposłuszeństwa zarządu nie istnieje. Forum to ja! Polonia to ja! 

Dla przypomnienia: §13 Obowiązki członków Zarządu (1)

Prezes sprawuje najwyższą funkcję w Zarządzie. Do jego obowiązków należy reprezentacja Forum na zewnątrz, przewodnictwo Radzie Prezesów i zebraniom Zarządu. Upoważniony jest do podejmowania decyzji w przypadku, gdy wymaga tego interes Forum. Decyzje te podlegają późniejszemu zatwierdzeniu Zarządu.

rysunek: Raczkowski