Doprawdy, aż głowa boli jak się posłucha (czasem na stronie internetowej I LOVE POLEN ekskluzywnie poczyta ;-), co dzieje się na wiedeńskim podwórku polonijnym. Pełny etat wraz z nadgodzinami nie wystarczy, aby na bieżąco informować opinię publiczną o aferach, anomaliach oraz różnych przedziwnych akcjach. Jak zatem ma podołać redakcja, która pracuje jedynie w ramach pracy społecznej?

Dziś kolejna afera-niespodzianka, która powinna ujrzeć światło dzienne.

Do Kardynała Henryka Gulbinowicza dotarł „ściśle tajny list” podpisany przez osoby, które wymyśliły sobie reprezentować Polonię w sprawie „zamontowania tablicy pamiątkowej w Watykanie(!), poświeconej Henrykowi Pobożnemu i Papieżowi Janowi Pawłowi II”. Wśród sygnatariuszy m.in. „prezes” Forum Polonii Teresa Kopeć oraz red. naczelny pisma „Polonika” Sławomir Iwanowski. Projekt monitoruje 92-letni kardynał Gulbinowicz z Wrocławia, który się nawet "popłakał, jak otrzymał pisemne poparcie tak dostojnych i zacnych osób".

Niby drobiazg, jednak należałoby przeanalizować psychologię takich działań, gdyż 1.) „naszego św. Papieża” w Watykanie raczej znają, 2.) tego typu projektami zajmują się poważne instytucje kościelne, państwowe, ewentualnie fundacje, etc.

Jesteśmy przekonani, że w większości katolicka Polonia austriacka, z zachwytem włączyłaby się w taką akcję. Dlatego, już dziś apelujemy o udostępnienie w internecie nazwisk osób, które list intencyjny już podpisały oraz o zainstalowanie na stronie www.forumpolonii.at wszystkim dostępnej listy poparcia dla tak zaszczytnego projektu. Póki co, nasi czytelnicy oraz zespół redakcyjny mają kilka drążących pytań.

  1. Dlaczego organizacje przynależące do Forum Polonii albo czytelnicy pisma „Polonika” nie zostali o takiej akcji powiadomieni?
  2. Czy o tym projekcie wiedzą przedstawiciele kościoła na Kahlenbergu oraz Kościoła Polskiego na Rennwegu i generalnie polscy księża w Wiedniu? Jest to chyba sprawa, która dotyczy całego kościoła, jak i wszystkich Polaków?
  3. Jaki motor nakręca tego typu pomysły? Czy przypadkiem nie chodzi o to, aby Watykan poznał pewne nazwiska i napisał pełen serdeczności list z podziękowaniem za pamięć o Świętym, zaproponował ew. prywatną audiencję u Papieża, względnie odnotował nazwiska „aktywnych działaczy-katolików”, a jak się uda przysłał list dziękczynny albo nawet wymienił na pamiątkowej tablicy podziękowanie dla inicjatorów?
  4. Czyżby p. Kopeć szykowała sobie grunt do jakiegoś szczególnego orderu?
  5. Czy możemy się spodziewać, że następnym celem będzie Biały Dom?

Od paru lat opisujemy samowolę p. Kopeć, a także traktowanie przez nią organizacji Forum Polonii, jak prywatnej firmy, na garbie której „wspina” się szczebelek po szczebelku do sukcesu. P. Kopeć udało się kłamstwem oraz intrygami, przenieść z kuchni na salony, a gdy tam już postawiła swoją nogę, zamiast łączyć – skłócić (względnie zniechęcić) środowisko polonijne, głównie aktywnych, wieloletnich działaczy. Dlatego za każdym razem nasza redakcja czuje się w obowiązku aby przypominać o metodach prezeski, że podkupuje i przekupuje ludzi, a to drobnymi dofinansowaniami, obietnicami o medalach i koncertach, zaproszeniami na obiadki albo do swojego mieszkania, na wakacje w Chorwacji. Wielu ludzi, również naszych dyplomatów, już korzystało z „gościny” prezeski. W ten sposób zobowiązuje do drobnych przysług, które ułatwiają jej wdrapać się wyżej na drabinkę „sukcesu”, a to przecież nic innego, tylko zwykła korupcja i nowy rząd oraz środowisko polonijne powinno być tego świadome.

Jeśli chodzi o redaktora naczelnego pisma „Polonika”, Sławka Iwanowskiego, obserwujemy z kolei inny, niezwykły fenomen. Na początku września „Polonika” obchodziła 20-letni jubileusz (dofinansowanie 2000,- euro z środków MSZ, plus niżej wymienione organizacje). Z tej okazji należy serdecznie pogratulować, to przecież lata pracy i wytrwałości! Trud takiego przedsięwzięcia znamy z autopsji, gdyż przez 10 lat nasza redakcja też wydawała całkiem popularny i lubiany magazyn Żongler/Jongleur, w dodatku w całości dwujęzyczny.

Z gazetą „Polonika” kojarzy się jeszcze wkładka „Kontakt” zajmująca się tematyką „sprzedam, kupię, oddam” oraz sklepik pod Kościołem Polskim, który każdy Polak zna. Brawo!

Jednak aktywność „Poloniki” w ostatnim czasie wprowadza środowisko polonijne w zdumienie i podziw. To już nie tylko konkursy Miss Polonii czy Lidera Businessu albo porady świadczeń emerytalnych dla Polaków, ale tuzin wspaniałych projektów z różnej dziedziny. Do nich zaliczają się:

- organizowanie czasu seniorom w ramach Uniwersytetu Trzeciego Wieku,

- aktywności sportowe typu, Bieg o Puchar Króla Jana III Sobieskiego na Kahlenbergu (250,- euro z środków MSZ),

- porady prawne, telefon adwokacki,

- wycieczki, wędrówki i oprowadzanie,

- spotkania informacyjne na temat nauczania j. polskiego w Austrii (450,- euro z środków MSZ),

- zaangażowanie w nowo powstałą organizację, Kongres Polek w Austrii,

- przewodnik informacyjny dotyczący pamięci narodowej w Austrii wraz z wersją elektroniczną (3500,- euro z środków MSZ)

- przewodnik po Wiedniu (?) podobnież w przygotowaniu

- tablice pamiątkowe, już zamontowane i te w projektach, cegiełki, pomniki,

- co roku kilka projektów w ramach Dni Polskich (dofinansowane z puli Forum Polonii),

- tablica poświęcona Ryszardowi Kaczorowskiemu,

- pomnik symbolicznego grobu polskich żołnierzy poległych w obronie Wiednia w 1683 roku,

- wykłady i dyskusje m.in. z udziałem kandydatów polskiego pochodzenia na radnych gminy miasta Wiedeń lub posłów w wyborach.

To tylko niektóre z projektów, gdyż jest (i było) ich jeszcze więcej.

Według własnych informacji „Poloniki”, dofinansowanie na tę kolorową paletę imprez płynie nie tylko ze strony MSZ-u i Ambasady RP ale również z wiedeńskiego Wirtschaftskammer, Miasta Wiednia, MA 7, MA 17, partii zielonych (Grüne Klub Wien), czarnych ÖVP, a nawet  socjalistów SPÖ, Górnośląskiej Wyższej Szkoły Handlowej oraz od innych prywatnych sponsorów.

Dlatego jeszcze raz gratulujemy zespołowi redakcyjnemu pisma, za tak rozległą działalność polonijną, wszechstronność, oraz zaradność w zdobywaniu zaufania instytucji i środków finansowych. Podziwiamy również wieloaspektową wiedzę w zakresie historii, prawa socjalnego i emerytalnego, polityki, businessu, urbanistyki, sportu, piękności oraz psychologii seniorów. Widać, że Ambasada RP w Austrii oraz inne instytucje doceniają wszystkie wyżej wymienione, wielostronne talenty, gdyż subwencje dla tej jednej organizacji płyną jak rzeka. 

Jako stowarzyszenie polonijne w Wiedniu, a także w imieniu naszej redakcji, wyrażamy jedynie obawę, że finansowanie ciągle tych samych prezesów, pomaga w lansowaniu wśród organizatorów polonijnych sztucznego lidera, stwarzaniu monopolu na środki finansowe oraz w budowaniu wybrańcom-"społecznikom", pomników za życia.

Dlatego uważamy, że projekty typu tablice pamiątkowe, powinny być wspólną inicjatywą, gdyż dotyczą wszystkich Polaków. Utrzymywanie w tajemnicy inicjatyw pożytku publicznego, uklepywanie odpowiednich ludzi, organów oraz instytucji, pachnie pychą i arogancją.

Już raz zdziwienie wśród Polonii wzbudziło odsłonięcie pamiątkowej tablicy poświęconej Ryszardowi Kaczorowskiemu, ostatniemu Prezydentowi RP na Uchodźstwie, który zginął w katastrofie samolotu rządowego udając się na obchody 70. rocznicy zbrodni katyńskiej. Tablica wmurowana w Domu Polskim została podpisana „Polacy w Austrii” ale...! Polacy w Austrii o tym projekcie nie byli poinformowani. Pod tablicą zamontowana jest mniejsza tabliczka z napisem: „staraniem pisma „Polonika” oraz Stacji Naukowej PAN w Wiedniu”, więc nasuwa się pytanie, komu właściwie wystawiono tablicę pamiątkową, i oczywiście z czyjego budżetu?

Tablice, pomniki etc., nie są fundowane z prywatnej kieszeni jakiejś pani lub pana, rzadko redakcji. Z reguły opłacone są z funduszów podatnika, instytucji państwowych, kościelnych, względnie składek. Niestosownym jest uklepywanie takich projektów po cichu i po znajomości. Apelujemy zatem o nagłośnienie tej utajonej sprawy i poinformowanie opinii publicznej, kościoła oraz organizacje polonijne, o projekcie, który dodatkowo wykracza poza granice Austrii.

Redakcja