- czyli niekończące się afery Polonii w Austrii.

Redakcja I LOVE POLEN pragnie sprostować piękny materiał, zdobiący strony Wspólnoty Polskiej (jak również paru organizacji w Wiedniu), na temat Koncertu Noworocznego 2016 oraz wyboru Wybitnego Polaka 2015.

Od lat organizowany przez Stowarzyszenie Polskich Inżynierów i Techników Koncert Noworoczny, przeszedł już do tradycji Polonii wiedeńskiej. Pomysł podebrała prezeska Forum Polonii p. Kopeć, organizując konkurencyjny koncert noworoczny. Chociaż w tym roku koncert odbył się dopiero po raz trzeci, na dodatek bezgustownie i arogancko w przeddzień Koncertu Noworocznego Polskich Inżynierów i Techników, nie przeszkadzało prezesce reklamować „swojego koncertu”, jako tradycję Forum Polonii. 

"Tradycja" tym razem była charytatywna, co pomogło uzbierać 1100 euro. Niestety Forum Polonii zataiło prawdę, a informacja na naszej stronie internetowej o dofinansowaniach płynących na rzecz Domu we Lwowie (na który zbierała Polonia wiedeńska) zbyt późno dotarł do czytelników: http://ilovepolen.com/index.php/home/534-koncert-charytatywny-organizowany-przez-forum-polonii

W efekcie wielu dobroczyńców pożałowało swojej hojności. Śmiem twierdzić, że gdyby Polonia zawczasu dowiedziała się o pieniądzach jakie MSZ przeznaczyło (i co roku będzie przeznaczać) na Dom Polski we Lwowie, to dochód z koncertu stanowiłby jedną piątą w/w sumy. Niech żyje więc pełna dezinformacja i manipulacja, bo tylko w taki sposób p. Kopeć dochodzi do celu.

Inna sprawa to głośna kłótnia po koncercie pomiędzy p. Kopeć i współorganizatorem red. Iwanowskim. Prezeska znana jest z braku kultury i swojej wybuchowości, przy czym nieważne dla niej to, gdzie się akurat znajduje. Toteż obecni mieli okazję być świadkami jej nieokiełzanych krzyków, które p. Lech starą metodą „nie tutaj, nie teraz” starał się wyciszyć.

Moim zdaniem problem jest dwutorowy.

Po pierwsze. Jeśli p. Kopeć miałaby jakiekolwiek pojęcie o przygotowaniu rozpiski czasowej na scenę, to nie nie zrobiłaby awantury o to, że poprzedzające wręczanie nagród Wybitnego Polaka zajęło zbyt wiele czasu. Przecież wywołanie pięciu laureatów na scenę, przedstawienie publiczności, przekazanie nagród, gratulacje i podziękowania - trwają. Biorąc nawet pod uwagę ekspresowe tempo od 5 do 8 minut na osobę, daje w sumie 25 do 40 minut na "załatwienie" Wybitnego Polaka. Najpierw zgodzić się na taki układ a potem robić raban, świadczy o braku równowagi i dyletanctwie.

Należy też przypomnieć prezesce, że założony przez red. Iwanowskiego tzw. Uniwersytet Trzeciego Wieku, jest sprytnym pomysłem na organizowanie widowni innych imprez. Również w tym przypadku p. Kopeć=Forum Polonii, bez pomocy p. Iwanowskiego, który w ramach Uniwersytetu proponuje swoim członkom tego typu darmowe atrakcje - miałaby puste fotele. Rozpisywanie się na temat „wspaniałej publiczności, która zapełniała salę do ostatniego miejsca, a frekwencją zaskoczyła samych organizatorów”, jest zamydlaniem oczu czytelnikom oraz instytucjom w Polsce.

Zupełnie inny problem stanowi konkurs Wybitnego Polaka.

Pisaliśmy o tym, że konkurs został zorganizowany w ostatniej chwili, w błyskawicznym tempie sześciu dni(!) w okresie między świątecznym, a informacja o wyborach tzw. „Wybitnego Polaka” dotarła jedynie do paru wybranych osób: http://ilovepolen.com/index.php/home/530-znow-sie-dzieje  Nasza redakcja również nie otrzymała żadnego powiadomienia, tak że nie miała nawet szansy wytypowania jakichkolwiek kandydatów. Wszystko było ściśle tajne. Chyba Polonii chciano zaoszczędzić trudu, dlatego nawet nie „męczono” jej zgłaszaniem kandydatur. Oznacza to, że Polonia austriacka wybrała nie wybierając. Zrobili to za nas inni, a kto, dowiedzieliśmy się po wyborach. Parę osób podjęło decyzję w imieniu zdecydowanej większości o tym, kto „wygra wybory”, otrzyma tytuły i nagrody. Lenin zwykł mawiać - „nie ważne kto głosuje, ale kto liczy głosy”.

Według regulaminu konkursu każdy kandydat musiał posiadać rekomendację przynajmniej pięciu osób znanych w środowisku polonijnym. Informacji na ten temat, chociażby na stronie organizatorów, brak. Polecam artykuł http://jupiter-online.at/cms/?id=1533 , który dla kontrastu ukazuje wybór Wybitnego Polaka w Paryżu, gdzie lista rekomendujących zajmuje dwie strony. Czy w środowisku Polonii austriackiej wszystko musi być tak lewackie?

Także nazwiska osób, które otrzymały zaszczytne tytuły Wybitnego Polaka w Austrii, większości Polonii nie są znane. Nawet ktoś, kto wykonuje swoją pracę i wykonuje ją dobrze, nie zasługuje od razu na miano „wybitnego”. Chyba powinno robić się coś więcej, a przede wszystkim społecznie, dla Polski lub Polonii.

Ostatnią sprawą są dofinansowania. Jeśli nawet ambasadzie RP w Wiedniu zostały jakieś pieniądze, które musiały być jeszcze w starym roku spożytkowane, to dlaczego dostają je wybrańcy ambasady i dlaczego w ogóle wydaje się je na siłę? Co należy robić, aby należeć do grona wybrańców? Jest przecież wielu organizatorów, którzy pieniędzy na swoją działalność nie dostali, gdyż według opinii ambasady, ich projekty nie spełniały warunków. Jak to się dzieje, że projekty ciągle tych samych organizacji co roku kwalifikują się do dofinansowań?

No i jeszcze problematyka powielania konkursów.

Z jednej strony odznaczone zostały osoby, które we wcześniejszym konkursie Lider Biznesu, organizowanym również prze pismo „Polonika”, już nagrody otrzymały. Płynęły więc już raz pieniądze, między innymi na nagradzanie liderów biznesu, którzy wkrótce potem ogłaszali plajtę. Ambasada organizowała uroczyste wręczanie nagród lub też jubileusz dziesięciolecia Lidera Biznesu, na którym fotografowali się liderzy-bankruci, po czym konkurs przestał być kontynuowany. Z drugiej strony zabrakło funduszy na konkurs wybitnego Polaka pt. Złote Sowy, od 10 lat organizowany przez pismo „Jupiter”. Czy nie warto zatem było sprytnie połączyć konkursu Złote Sowy z konkursem Wybitny Polak, po to aby zaoszczędzić pieniądze podatnika, nie organizować konkurencyjnych imprez i nie wchodzić sobie w paradę?

Ach, niechże w końcu poczytają nasze artykuły panowie w Warszawie i zrobią z tym porządek.

Na Koncercie Noworocznym miało miejsce jeszcze jedno chytre zagranie p. Kopeć, mające jej posłużyć w najbliższych wyborach. Ale o tym napiszemy w osobnym artykule.

RO.